niedziela, 6 listopada 2011

radości i niepokoje...

Wreszcie mam porządnej wielkości telewizor. Maleństwo, jakie stało w moim pokoju poszło do kuchni. Niby nic… a cieszy. Długi postarał się także o stolik do części pracownianej… bo nie wszystko wykonam na sztalugach. Bałagan się zrobił i muszę to jakoś ogarnąć… żeby można było w ogóle znieść to wszystko w jednym pokoju. Od piątku ciągłe wizyty… i tak nie za bardzo mam się kiedy za to zabrać. Dziś zamykam się w samotni i robię wreszcie porządek.
Piątkowy zleceniodawca zwalił mnie zachowaniem z nóg. Dając zlecenie… wręczył bez rozmowy o niej- ZALICZKĘ. Nie negocjował ceny w ogóle. „Po zrobieniu obliczy pani i zapłacę”…- powiedział. No dobrze że siedziałam, ale niepokój jakiś się we mnie odezwał, bo sugestii zero. Na pytanie o ewentualne życzenia odpowiedział:… „ pani wie że chodzi o styl Klimtowski… proszę decydować samej”. No i rozłożył mnie facet zupełnie… ale jak to w życiu, nic nie dzieje się bez przyczyny i nie jest takie- jak wygląda. Od wspólnej naszej znajomej dowiedziałam się niebawem… że zleceniodawca ów- przepielgrzymkował miejscowych artystów i nikt nie podjął się pracy jaką chciał zamówić. Gdy wspominał o Klimcie padało wszędzie moje nazwisko i „bobel” nie miał innego wyjścia jak przyjść z podkulonym ogonem do mnie. Człowiek wie -że to wyzwanie te jego życzenia. Ja także… Podjęłam się pracy i koncepcję już mam. Kupiłam już podobrazie i część farb.
Zacznę po środzie. Dla mnie zbliżający się 9 listopada to sądny dzień. Nie mogę spać ani jeść…
Koniec kawy… Początek dnia… Słońce tak przepięknie świeci…

2 komentarze:

  1. :-))) "NIC NIE JEST TAKIE - JAK WYGLĄDA" a najczęściej to człowiek człowieka najbardziej zaskakuje... I tym razem, "wyskoczył" jakiś POZYTYW ! Przy osobie o której "dzień wcześniej" miałaś w głowie zupełnie "INNE PRZECZUCIA". Samo życie... Myślę, że Twoja wcześniejsza z nim "współpraca-zlecenia", siłą rzeczy, "DOBRZE poukładała w nim myśli O SZTUCE" ;-))) w kontakcie z drugim człowiekiem W TEJ ART-PRZESTRZENI czasem potrzebna jest cierpliwość, a czasem.......... więc teraz tylko pozostaje pięknie namalować obraz i chyba zadbać jednak o ten sen... i pozytywne myśli. Może jakaś dobra "książka natchnienie" ??? To mi np. często pomaga... POZDRAWIAM CIEPŁO :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przestan sie dziwic tylko bierz się do roboty:))))))))))))))A te fale morskie to normalnie prawdziwa prawdziwosc jesli mozna tak cos okreslic:))Pozdrawiam i zycze ci dobrego zdrowego zagowania!!!

    OdpowiedzUsuń