czwartek, 30 sierpnia 2012

czwartkowy poranek...



No niestety… Przez czas mojej nieobecności w domu, Długi zasuszył mi kwiaty na balkonach. Surfinii i petunii hybrydowych już uratować się nie da. Kazałam usunąć z korytek i umarłe wyrzucić na śmietnik. Reszta została. No cóż- właściwie już jesień i niedługo wszystko pójdzie na śmietnik. Choć nie… Kilka doniczek z pelargoniami zostawiam na zimę w domu. Ich niepowtarzalny kolor każe ryzykować, że przetrzymają do wiosny.W przyszłym roku, mogę już takich nie kupić. Dostałam właśnie nowy kwiat. Nie wiem jak się nazywa. Kwitnie przepięknie i latem wystawia się go na balkon. Jeśli i on przeżyje zimowe trudności- w przyszłym roku balkon, znów będzie wyglądał imponująco, choć plany co do gatunków mam zupełnie inne niż w tym roku.
Nowy komputer sprawia się znakomicie. Wprawdzie trudno po tylu latach przyzwyczaić mi się do nowego systemu ale- DAJĘ RADĘ. Wraz z nowym sprzętem otrzymałam chyba trochę szczęścia. Pojawia się propozycja dodatkowej pracy i… -i dowiedziałam się że w pewnych dziedzinach jestem niezastąpiona, bo beze mnie- nie dali rady. Miłe?... Pewnie że miłe.
Pewne tematy zostawiam na później… Na spokojnie… Bez emocji… Choć fakty wymusiły oceny i nic ich już nie zmieni. Jak zwykle okazało się, że nic nie jest takie- jak wygląda.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

dla człowieka, który ratuje...

Czytuję określoną ilość blogów. Czasami dopisuję jakiś interesujący adres, redukując pakiet o te… które porzucone… nudne… monotematyczne lub co do których popełniłam pomyłkę w ocenie. Obciążam się niepotrzebnymi bzdurami z niezrobionym malowaniem mojego „gniazda”- włącznie. Walczę z codziennością… poprawieniem relacji z najbliższą osobą i z każdą bzdurą, która wydawała mi się istotnym szczegółem. Po co?... Ano po to… by w końcu dojść do wniosku że wszystko to daje nam Stwórca, by zamydlić oczęta, które powinny spojrzeć w inną stronę. Te wszystkie frazesy o uczciwym życiu… o powinnościach wobec bliźniego… o miłości… dobroci… szlachetności…- nikną w momencie gdy życie staje się niebieską kulką wirującą wśród wiatru. Podejmowanie decyzji… -śmieszna czynność, którą koryguje los…  Nie wiesz jak długo Twoja nitka nawijana na bęben, nie zostanie odgryziona zepsutym zębem starucha. Jak lekko szybuje się z poczuciem braku obowiązków… Nie wiesz…-dopóki nie wzlecisz ponad wszystko- co było DO TERAZ… Niech płonie ogień…. Nie strawi przecież wszystkiego, bo spadnie deszcz. Niech wzbiera woda…- ale przecież i tak kiedyś przerwie się tama. Miliardy kropli wsiąkną w spragnioną ziemię,- a wyrośnięte z ziarna drzewo spłonie w żarze ognia. Gdzie jesteś?- spytał głos obok… Jestem w sobie-odparłam… Dotykasz mnie… i czuję gdzie jesteś. Tak trudno…-opowiadasz. Nie mogę…- żalisz się głośno. Spróbuję jeszcze raz…- dajesz nadzieję. Ta maleńka nadzieja urosła w spełnienie obietnicy. Jesteś dumny… i uśmiechasz się do mnie, jak do ptaka lądującego na czyjejś dłoni. A ja nie wiem czy jestem szczęśliwa. Ja po prostu tylko JESTEM… Chciałeś tak wiele… Nalegałeś… Nie wiedziałeś że usłyszysz słowa „NIE”. NIE!- bo to może tylko Bóg!
Dla człowieka…- który ratował moje życie.


sobota, 18 sierpnia 2012

abonament radiowo-telewizyjny...



Im gorsze jakościowo programy telewizji publicznej… im wyższe pensje zarządzających i większe apanaże ludzi, którzy wyłącznie sami siebie nazywają artystami,- tym częstsze artykuły wygrażające Polakom konsekwencjami za niepłacenie abonamentu. A jest to dość ciekawa sytuacja prawna bowiem Telewizja Polska nie ma zawartych żadnych umów z abonentami. Wygląda to tak… jakby wydawca jedynie słusznej gazetki, został namaszczony do roli jedynego wieszcza którego niepoczytna gazeta staje się gazetą bezpłatną, do której wszyscy mają dostęp… jest rozdawana za darmo… ale każdy płaci za nią przy okazji płatności za inne media.
Komisja Europejska już dawno poinformowała, że pobieranie abonamentu radiowo-telewizyjnego przez publiczną Telewizję Polską stoi w sprzeczności z prawem europejskim. Oświadczenie takie przekazała Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji oraz Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zaznaczyła w nim, że dalsze, nieuzasadnione łamanie przepisów może mieć poważne konsekwencje. Do tego stopnia, że KE może nakazać KRRiT zwrot wszystkich środków pozyskanych z abonamentu. Ale tym razem władze nie przejęły się tak bardzo przepisami unijnymi i nadal kombinują jak oskubać naród. Stosujemy wszystkie inne nakazy unii… Obciążamy naród bzdurnymi kosztami… Jednak abonamentu nie zlikwidujemy. W tym przypadku NIE BOIMY SIĘ UNII.
Abonament RTV jest reliktem przeszłości i jego istnienie  prawnie jest wątpliwe. Nie ma  przepisów, które umożliwiałyby skuteczne ściąganie tej formy parapodatku. Przymus opłacania abonamentu tylko za fakt posiadania telewizora (nawet gdy nie korzysta się z usług mediów publicznych) jest głęboko niesprawiedliwy i kłóci się z podstawowymi założeniami demokracji i gospodarki rynkowej. Finansowanie z przymusowo zbieranego abonamentu- powoduje brak dbałości o koszty i żenująco niski poziom emitowanego materiału. Ostatnie newsy pokazują… za jak astronomiczne pensje zatrudnia się pracowników. To nie rynkowe standardy- niestety. Jest wiele krajów na świecie, w tym wysokorozwiniętych, gdzie nie istnieją żadne publiczne media. Zadaniem tych państw, jest stwarzanie dobrych warunków dla rozwoju biznesu (w tym biznesu medialnego), a nie prowadzenie działalności biznesowej czy misyjnej. Odmienna niż w przypadku telewizji komercyjnych emisja reklam,-  nie powoduje, ze jest ich mniej. Jest ich mniej niewiele. Są one po prostu tylko emitowane MIĘDZY PROGRAMAMI… nie przerywając emisji tychże. To tyle furii po przeczytaniu artykułów na WP.

środa, 15 sierpnia 2012

zanosi się na deszcz...


Prace przy porządkowaniu mieszkania „czołgają” się w żółwim tempie. Nie przyspiesza ich nawet planowana wizyta gościa. Z korytarza zniknęły na razie dwie paczki styropianu i zostały przewieszone w moim pokoju półki na ścianie. Nerwówka spowodowana tymże już mi minęła. Nastąpił totalny zwis. Długi zrobi co potrzeba jak zrobi… ja zrobię swoje- jak nabiorę sił i chęci.  

Wczorajsze CT doprowadziło mnie do szału. Uważałam bowiem że jeśli ustala się godzinę badania na 13.00 to poślizg może oscylować w granicach 15 minut a nie godziny. I powodem nie powinien być przedłużający się obiad i dyskusje dotyczące ślubu koleżanki. Ale… służba zdrowia jest -jaka jest. W rejestracji trzy panie nudzące się potwornie… W pomieszczeniu obsługi aparatu następne trzy rozbawione rozmową. Wynik -za tydzień…
Termin zapłaty haraczu za ubezpieczenie autka zbliża się wielkimi krokami. Środków brak.
Termin mojego odpoczynku planuję na drugą połowę września. Lubię jesień i ten termin zupełnie mi odpowiada. Jadę w ciszę i naturę. Wczorajszego dnia, nawet mojego Długiego o stoickim spokoju i faktem, iż nic mu nie przeszkadza- wkurzył hałas na dworze. Dzieciaki tak niemożebnie darły „papy”, że wkurzyły chyba wszystkich sąsiadów. Krzyki mieszkańców, pomieszane z głosami przemądrzałych dzieciaków,- stworzyły trudny do zniesienia harmider. A jeszcze z 10 lat temu było tu tak błogo i spokojnie…
No i paznokcie leczone specjalna odżywką- ROSNĄ. Nie rozwarstwiają się… i wystają już poza opuszek palca. To sukces… i gdybym wiedziała wcześniej -że można, od dawna chodziłabym ze „szponami”.
Zapowiadane wizyty koleżanek –muszę przełożyć. Tak się czasami składa. Na nic nie starcza czasu. Miejsce mojej przyjaciółki, która tak niespodziewanie odeszła –nadal puste. Nie zapełni się chyba już nigdy. Jestem nieufna… a Ona była wyjątkowa. Czuje się potwornie samotna.
Dziś święto…  Tak cicho za oknami… Niebo zachmurzone i zanosi się na deszcz…

czwartek, 9 sierpnia 2012

przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu...


Życie jest najcenniejszym i największym darem człowieka. Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego… i jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości.
A wyjątki z kodeksu cywilnego?!...
Rozdział XIX. Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu
Art. 148.
§ 1. Kto zabija człowieka,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
§ 2. Kto zabija człowieka:
   3) w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie,
§ 3. Karze określonej w § 2 podlega, kto jednym czynem zabija więcej niż jedną osobę lub był wcześniej prawomocnie skazany za zabójstwo.
Art. 162.
§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
W Polsce kary śmierci nie wykonuje się od 1988 roku.  Ustawowo zabroniona została w roku 1997. Zniesiona została, potraktowana jako akt zemsty i niesprawiedliwości wobec drugiego człowieka.
W lipcu ogłoszono nową listę leków refundowanych. Znosi ona 100% refundację leku na białaczkę u dzieci. Wielu rodziców nie stać na kupno tego leku. Nie dostaną także z banku kredytu. Sprzedać- nie mają co. Na białych szpitalnych krzesłach siedzą obok swych pociech i czekają na ich śmierć.
Wymieniać takich sytuacji można by wiele. Posłowie wystąpili z żądaniem podwyższenia limitu na biura poselskie o 8000 złotych. Żądają także wyższych „kilometrówek”. Miliardy kosztowały nas mistrzostwa EURO. Tylko naród  jest jak błoto po którym się chodzi i które utrudnia życie.
Jak więc jest z tym prawem i ochroną życia?


środa, 8 sierpnia 2012

a w tym tygodniu...

Jaka szkoda… że nie ma Cię już ze mną…
Nie smuć się szepnął wiatr i musnąwszy dłoń szepnął:- chodź …
Opuścił szlak teraźniejszości i dał upust wspomnieniom…
Wskrzesił pamięć o lecie i przypomniał liść jesienny, który dostałam.
Znów leżał biały koc ze śniegu na którym robiliśmy anioła i dźwięczały sople lodu zwisające z dachu.
Szemrał strumyk… Tańczyła w nim woda i pisałam palcem na wodzie czyjeś imię…
Zniknęło wraz z Tobą…


Wracając z wystawy zahaczyłam o pasiekę… Poczyniłam kilka zakupów. No cóż kupić mogę u pszczelarza?... Kilka rodzajów miodu i pyłek kwiatowy przerobiony przez te pracowite owady…  Nadzieję na to, że podniosą zdrowie- dostałam za darmo.
Długi w pierwszym dniu urlopu podkreślił że ma wolne… No niby ma… Pracować w domu nie będzie… Pojechał do dziewuchy i zasuwa tam jak mały konik. Niech zasuwa… Przekona się może co go czeka, gdyby zdecydował się na „ożenek”.


sobota, 4 sierpnia 2012

sobotnie codzienności...

Pewnie nie robiłabym tych wszystkich przetworów gdyby nie najbliżsi. Najpierw dostałam kilka wiaderek moreli. No ileż można zjeść… więc reszta wylądowała w słoikach. Z pewnością przydadzą się zimą i wiosną. Dla mnie… Gdy znów będę chora, a kompoty będą jedynym moim pożywieniem. Potem pokuszono o zrobienie ogórków w słoiki. Pewnie…. Żadne kupne ogórasy nie są tak doskonałe jak własnoręcznie ukiszone. Machnęłam 18 litrowych i jeden dwulitrowy słoik. A że te największe nie bardzo mieściły się w szkle, starłam i będą na zupę… w mniejszych słoikach. Gdy skończyłam ogórki,- przyjechała skrzynka moreli. Tym razem były najsłodsze na świecie… i znów pojawiło się parę słoików , oraz została drewniana misa moreli do jedzenia. Pomidorów nie będę robiła -bo za drogie. Z resztą te przetwory to kop najbliższych.
Kwiaty w skrzynkach rosną lepiej niż podczas innych lat. Dorosły już do końca balustrady. Muszę przywiązać skrzynki, bo masa zielona może wyrzucić je z metalowej barierki. Wodę piją jak smoki i podlewam je minimum raz dziennie. Podczas morderczych upałów, wodę leję dwa razy dziennie.
Długi od poniedziałku rozpoczyna urlop. Mam nadzieję że podczas pierwszego tygodnia wolnego, odświeży mi mój pokój. Chodzę wokół Niego delikatnie na paluszkach i oczekuję dobrego nastroju.
A wczoraj… Wczoraj sprawił mi przykrość. W ramach dobrego wychowywania młodego człowieka staram się… i mi się to udaje- nie podnosić na Niego głosu. Z resztą „mocny głos” miałam tylko wówczas gdy śpiewałam w szkolnym chórze. Teraz…- nawet nie potrafię mocniej krzyknąć. A młody… A młody powiedział mi wczoraj ze często się na Niego drę. Przemyślałam to- co powiedział… i doszłam do wniosku że my się w ogóle nie rozumiemy. Przecież ten facet WSZYSTKO co robię… mówię…. oczekuję od Niego, bierze za złą monetę. Bardzo mi z tym ciężko. I już nawet wiem, jak będzie wyglądała praca przy moim pokoju. Ja- nie będę miała siły zrobić sobie tak- jakbym chciała i jak trzeba. On- będzie odwalał chałę i atmosfera będzie gorętsza od temperatury podczas upałów.
Musze to znieść i przeżyć. Nie mam innego wyjścia. Jak przypomniał niedawno przyjaciel: „jak się nie ma miedzi… to się cicho siedzi”.
Samopoczucie zależne od pogody. Cholera odczuwam każdą zmianę. Na dodatek sprawdza się to- co powiedział lekarz. Stres… zdenerwowanie- jest gorsze od grypy. Zostawia więcej śladów w organizmie niż możemy sobie to wyobrazić. Odbija się echem długo… nawet do kilku tygodni. Ale jak żyć spokojnie?..... NO JAK?
Skończyłam róże. Uwielbiam białe kwiaty i nie pierwsza to praca z białymi różami. Jutro- na wystawę zabieram je do oglądania. Wszystko już gotowe. Większość rzeczy spakowana do autka. Przed wyjazdem tylko obrazy. I nastrój siadł… W środku mnie, jakieś niepokoje… Dziwny lęk. Ja już chyba głupieję albo wpadam w jakąś depresję. Zbyt ciężko…. Już za bardzo.
Narzekania koniec!


piątek, 3 sierpnia 2012

Cymon i Pero...



Porządkując niedawno swoje zasoby sztuki malarskiej… -znalazłam kopię pracy namalowanej przez Rembrandta. Opowiada ona historię Cymona i Pero. To opowieść o miłości córki do ojca… oraz o kobiecym miłosierdziu.  W jednej z cel rzymskiego więzienia,- pewien starszy mężczyzna oczekuje na egzekucję. Jest przykuty do ściany łańcuchem i skazany na śmierć z głodu i pragnienia. Od jakiegoś czasu, niemal codziennie, odwiedza go córka Pero i po kryjomu karmi piersią. Po odkryciu poświęcenia córki -Cymon został ułaskawiony.
Ten sam motyw malowało wielu innych artystów, między innnymi Dirck van Baburen, Charles Mellin, Bernardino Luini, Jean-Baptiste Greuze, Matthias Meyvogel, Giovanni Antonio Galli, Carlo Francesco Nuvolone, Johann Zoffany.
W niniejszym poście publikuję tylko to,- co mam. Uważam że resztę prac -z pewnością znajdzie się w Internecie.
Temat osobliwy i szczególny… i nie ma zainteresowania kupnem prac. Przelewany na płótna… wykuwany w kamieniu… fascynował tylko twórców. 














czwartek, 2 sierpnia 2012

o uszach inaczej…


 Dziś także bez narzekania… dziś o uszach inaczej…
Chińczycy wierzą, że każda choroba powoduje zmiany w różnych częściach uszu. I dlatego  z uszu można prawidłowo odczytać informacje o stanie zdrowia.  Aby to zrobić wystarczy przyjrzeć się ich odbiciu w lustrze. Oznaki dobrego stanu zdrowia i różnych chorób  ustala się w zależności od wielkości i kształtu uszu. Na przykład, duże uszy, harmonijne... gdy są identyczne lub prawie identyczne po obu stronach -. to dobre dziedzictwo, harmonijne funkcjonowanie wszystkich narządów i układów. Bardzo małe uszy często wskazują na niskie rezerwy ciała, obniżoną odporność. Jeśli uszy znacznie różnią się wielkością i kształtem, pokazują fizyczną i psychiczną dysharmonię w organizmie. Na przykład, nieproporcjonalnie duże uszy są obserwowane w różnych chorób psychicznych, w tym upośledzenia umysłowego i zespołem Downa. Zdaniem ekspertów, płaskie są dowodem  wrodzonego niedorozwojem lub zaburzeniami czynności nerek . Z innej strony, bardziej wypukły kształt, świadczy o większej wielkość nerek i wyższym stopniu ich działania.  Jeśli małżowina uszna  jest proporcjonalna do rozmiaru i koloru naturalnego skóry, oznacza to wysoką zdolność rezerwy organizmu i dobrym układzie odpornościowym. Wydłużony płat, ostry lub kwadratowy kształt jest również dowodem dużego zasobu sił wewnętrznych i rezerw organizmu a także siły fizycznej. I jeśli masz duże uszy z długimi, grubymi płatami - gratulacje. Wskazuje to doskonałe zdrowie, brak chorób wrodzonych i nabytych oraz sporej długości życia. Taki kształt uszu ma 85% stulatków.
Uszy mówia podobno także o charakterze człowieka.. Ludzie o małych uszach nie lubią ryzyka, silnych emocji, a także nie są skłonni do podejmowania decyzji. Natomiast osoby obdarzone dużymi uszami nie mogą żyć bez ryzyka i mocnej dawki adrenaliny. By się o tym przekonać, antropolodzy z Nowego Jorku, postanowili odwiedzić kasyna oraz tory wyścigów konnych. Z ich obserwacji wynika, że aż 70% graczy posiada duże uszy, przy czym w całym społeczeństwie amerykańskim takich osób jest naprawdę niewiele, bo tylko 25%. Istotna jest też wielkość płatków ucha. Grube i duże płatki posiadają zazwyczaj osoby, które charakteryzują się silnym organizmem oraz nie mają wyczucia sytuacji. Z kolei właściciele bardzo małych płatków uszu są bardzo wrażliwi, a także potrzebują dużo czasu by wrócić do formy po przebytej chorobie bądź stresie. O charakterze człowieka dużo powiedzą również uszy odstające, które określają ludzi o silnej osobowości, lubiących mieć wszystko pod kontrolą. Nie boją się oni wyrażać odmiennych opinii i wywoływać awantur, by osiągnąć zamierzony cel. Dobrym tego przykładem jest Jerzy Urban, który dodatkowo uwielbia ryzyko, hazard i brak mu wyczucia sytuacji. Z kolei ci, którzy uszy mają blisko czaszki, sprawdzają się w roli doskonałych negocjatorów, cenią sobie niezwykle spokój i dążą do wspólnego porozumienia się.