sobota, 27 grudnia 2014

I PO ŚWIĘTACH...



O tym, że nie lubię świąt wszyscy wiedzą od czasu… gdy zabrakło rodziców. Nie lubię… jednak celebruję i nigdy niczego na święta nie brakowało. Było wszystko o czym tradycja mówi. W tym roku Długi zawitał nawet do sklepu z dewocjonaliami,- celem zakupu opłatka wigilijnego. Wystane przez godzinę ryby… do teraz zajmują miejsce w lodówce. Było jak było i dobrze że się skończyło. Teraz trzeba jeszcze przeżyć sylwester i nowy rok.
Straciłam jeden z dochodów. Może to i nie tragedia… bywają większe, ale zawsze to uszczuplenie portfela. Właściwie upierdliwa to była „robota” i ludzie namolni, jednak dawałam radę. Następca… jak podejrzewam nie spełni oczekiwań zleceniodawców… jednak przekonają się o tym dopiero po nowym roku chociaż… Chociaż chyba już teraz mają takie podejrzenia. W każdym razie ja- już tam pracować nie będę. Wydęłam się na ludzi z taką ignorancją. Niewiedza ich nie usprawiedliwia tak… jak nie usprawiedliwia nieznajomość prawa.
Nie akceptuję… i nie mogę się przyzwyczaić do tego co dzieje się teraz w firmach. Walka podjazdowa o pensje… stanowiska… czy względy szefów. Walka podjazdowa lub jawna… Obmowy, skargi i co gorsza kłamstwa.  Tyle się tego nasłuchałam w te święta, że włosy jeżą się na głowie. Nie wyobrażam sobie pracy w takiej firmie, choć i mnie przecież zdarzyło się utracić zlecenie. Walka o stanowisko i kasę nie może przecież zasłonić honoru, dumy i człowieczeństwa. Gdy patrzę jednak na klasę rządzącą chce się krzyczeć że „przykład idzie z góry”. No bo idzie.
Nowy rok niesie sporo zmian. Część wiadomych a część niewiadomych,- i podejrzewam że te niewiadome nie będą popularne bo będą złe. Tak- jak było zawsze.
Uśmiechu jednak oczekuję bo „idzie” na dłuższe dni. Myślę… że te najkrótsze już odchodzą i z każdym dniem będzie teraz lepiej.
Cebulki wsadzone na balkonie jesienią- wypuściły już „kły”. Mam nadzieję, że nie zmarzną i doczekam się przecudnych bukietów na wiosnę.
Stołówka ptasia –działa. Karmy ubywa… a dzięcioł przylatuje już codziennie. Długi ostatnio stwierdził że mam rękę do zwierząt i nie zdziwi się jak pewnego dnia na balkonie ujrzy…- słonia. A ja myślę, że nie o rękę chodzi a miłość. Ja po prostu kocham zwierzęta.


czwartek, 18 grudnia 2014

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE...

Święta… ciepły, rodzinny… wyjątkowy czas.
I na ten czas życzę wszystkim tego… co potrzebują najbardziej.
Zziębniętym- ciepła… Samotnym- przyjacielskiej dłoni…
Ubogim- dostatku… a zamożnym szczodrości wobec innych.
Chorym- zdrowia… a zdrowym poszanowania tego zdrowia, bo to cenny dar.
I wszystkim… by te święta zapadły w pamięć jako wyjątkowo udane.