wtorek, 27 listopada 2012

LIST DO ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA...


TAKKKKK…. Ścięłam włosy. Są takie do ramion. A kolor nazwano czekoladowy brąz. Jest wygodniej… łatwiej… i ładniej. Przerzedzone po kuracji antybiotykowej podniosły się wyżej. O pozostałe części ciała także już zadbałam. Czuję się lepiej i ładniej.
I czas na list do Mikołaja…



                                                               Drogi mój Mikołaju.
Podobno wszystko wiesz,- więc wiesz zapewne i to, że w mijającym roku byłam jak zwykle bardzo grzeczna. Cierpiętnictwa związanego z  Długim nie wspominam, bo na bogaty prezent zasłużyłam wszystkim innym. I nawet tych wszystkich prezentów dla mnie,- nie musisz wnosić na piętro… Możesz zostawić w bagażniku autka na dole. A teraz wymieniam:…
Najpierw to załatw „coby” nie było końca świata, bo mam sporo spraw jeszcze do załatwienia. I odmień mój drogi nieczułe i zimne dla mnie- serce Długiego. I spraw… żeby nagle zaczął dbać o porządek w domu tak bardzo…- jak bardzo teraz nie dba. I może wymień w autku ten kapryśny akumulator… bo przez niego obrażam Stwórcę używając niecenzuralnych słów. Zrób także remoncik w moim zdemolowanym pokoju/pracowni bo już patrzeć na niego i mieszkać w nim nie mam siły. Prezenty typu farby akrylowe… konturówki witrażowe… deski do ikon i podobrazia mile widziane tak…- jak mile widziane są pędzle i paletki, których myć nie mam czasu.
Ja- dla siebie… to potrzebuję już prawie wszystkiego. Wiesz przecież Mikołaju że wieki już nie kupowałam sobie nic nowego. A tych bucików od chińczyków za 45 zeta to nawet nie bierz pod uwagę…  bo na pudełku pisało że są to tenisówki. Pierwszy raz widzę zimowe tenisówki, ale przecież ten pierwszy raz kiedyś musi być. I teraz do nich potrzebuje torbę na długim pasku, bo tylko takie noszę… no i dużą,- bo aparat fotograficzny noszę w torbie… a nie osobno w futerale. Portfel też by się przydał do koloru, bo stary zniszczony…- a ten który dostałam jest wyłącznie dla bogaczy. Najwięcej w nim miejsca na karty bankomatowe, a na drobne, które mam przede wszystkim- nie ma przegródki.
 Nie mam płaszcza zimowego… kurtki ocieplanej z futerkiem i puszystej czapki także. No co?!- że nigdy czapki nie nosiłam!!!!! Nie nosiłam bo tak ciągle nie chorowałam. Teraz „na starość” się porobiło że ciągle coś mi jest i muszę głowę okrywać.
Z kosmetyków to potrzebuję przede wszystkim perfum i dezodorantów. Wiesz przecież, że należę do kobiet które lubią pachnieć i wszystko u mnie idzie jak woda. O tym, że lubię serie Katie Mosss pisałam ubiegłego roku, więc powtarzać się nie będę. Organizer na nowy… po końcu świata rok- już mam.
Potrzebuję jeszcze mnóstwa innych rzeczy, ale krępuję się pisać bo pomyślisz że jestem pazerna. No trochę jestem… ale kto dziś nie jest?!
Wiem że masz coraz mniej kasy… a ludzi do obdarowania full. Wiem… Pomyśl jednak o mnie wyjątkowo ciepło, bo przecież sobie na to zasłużyłam. Pozdrawiam Cię i całuję (zawsze lubiłam starszych facetów a szczęście miałam do gówniarzy) i wierzę, że w tym roku będziesz szczególnie chojny.
                     Ta- co chodzi po krawędzi losu…
                                                       


sobota, 24 listopada 2012

wreszcie sobota...


Wyścig z czasem trwa… Niestety aura nie sprzyja dobremu samopoczuciu. Nie liczę już tygodni z przeziębieniem… kaszlem i chrypą. BYŁAM  u lekarza… No byłam! Zapisał baterię leków… antybiotyki i co? No i nic! Życzliwi twierdzą że to wina samochodu. W końcu wszędzie nim jeżdżę i używam ogrzewania. Bez tego przecież się nie da. Potem wychodzę i zimno. Choroba gotowa. Ale ja zawsze… od małego dziecka byłam skłonna, chorowita i delikatna. Tak Stwórca dał i tak jest. Pracy sporo ale wszystko zaczyna się normować. Przyzwyczaiłam się do tej „Tyrki” i jakoś się organizuję. Nie mogę dać sobie rady z Długim. Gdyby nie ostre słowa… wręcz awantury- nie robiłby w domu nic. Ostatnio zmusiłam się do próby. Jakoś wytrzymałam, choć szlag mnie trafiał i chciało mi się ryczeć. „Nie było” sprzątane w mieszkaniu przez 3 tygodnie!!!!!!!! Nie wytrzymałam. Nie pozwoliłam wyjść z domu zastawiając sobą drzwi. Wiedział że nie może mnie przesunąć. Że nie może dotknąć. Wrócił i „po łebkach” posprzątał. Nygus obrzydliwy!!! Brudas i ignorant! Każdą kandydatkę na żonę ostrzegę. Gdy jest obiad, następna walka o zmywanie. Przestaję gotować obiady! Dla siebie zrobię… Jemu będą musiały wystarczać kanapki. Kanapki, które sam sobie będzie musiał naszykować po przyjściu z pracy.
Telefon… Już w użytku. Wprawiam się bo odbieram sporo połączeń. To najlepszy sposób. Połączenia to gratulacje. Zostałam laureatką prestiżowego… wojewódzkiego konkursu. Podejrzewałam że nie będę „taka ostatnia”. Nie sądziłam jednak,- że moje nazwisko padnie jako pierwsze. Wyjątkowe słowa usłyszałam od Prezydenta miasta… Jeszcze bardziej wyjątkowe od Prodziekana W. Artystycznego Uniwersytetu. Wystawa jeszcze trwa, choć moim zdaniem ekspozycja jest do niczego. Gdyby choć oświetlenie było inne… Nagroda bogata,- choć nie są to pieniądze. Organizatorzy postawili na ”praktyczność”… ale praktyczność ta jest dla artystów wiec spoko. Czy jestem dumna? JESTEM… Jestem bo chlubę tę przyniosłam także swojej rodzinie. Gdyby żył Ojciec i Mama… Wiem jak bardzo cieszyliby się z tego sukcesu. Zwłaszcza Tato… Choć nie kochał mnie byłby dumny. Wiem to…
Dziś sobota. Jestem zmęczona więc odpocznę. Nic mi się nie chce. Może w końcu się wyśpię.


niedziela, 18 listopada 2012

fizykoterapia...



Fizykoterapia zastosowana na kręgosłup działa „tak sobie”… Przynajmniej na razie. Młody… o rękach anioła fizykoterapeuta, starał się jak mógł. Jednak po okrzyku jaki wydał na początku pierwszego masażu, wiedziałam… że lekko nie będzie. „Przecież ma pani mięśnie twarde jak metal…”- krzyknął przejechawszy ręką po moich biednych plecach. Będzie więc bolało- skwitował… i wziął się do pracy.
Nasze spotkania owocowały ciekawymi dyskusjami… sprzedanymi pracami… i bólem całego ciała przy każdym ruchu. Mojego ciała naturalnie! Koniec masaży… infekcja wirusowa w trakcie leczenia i walka z Długim o sprzątanie trwa. Praca nie do przerobienia. Zaczyna mi brakować czasu na pielęgnację własnego ciała a to znak… że jest źle. Piętro niżej wprowadzili się młodzi ludzie z małym dzieckiem… Yesu- szkrab drze się godzinami niemiłosiernie. Nowy telefon komórkowy w trakcie poznawania swojej zawiłości. Wrażliwy na dotyk reaguje na mój paluszek jak młody chłopak. No właśnie… jak to jest przytulić się do faceta?!