niedziela, 18 listopada 2012

fizykoterapia...



Fizykoterapia zastosowana na kręgosłup działa „tak sobie”… Przynajmniej na razie. Młody… o rękach anioła fizykoterapeuta, starał się jak mógł. Jednak po okrzyku jaki wydał na początku pierwszego masażu, wiedziałam… że lekko nie będzie. „Przecież ma pani mięśnie twarde jak metal…”- krzyknął przejechawszy ręką po moich biednych plecach. Będzie więc bolało- skwitował… i wziął się do pracy.
Nasze spotkania owocowały ciekawymi dyskusjami… sprzedanymi pracami… i bólem całego ciała przy każdym ruchu. Mojego ciała naturalnie! Koniec masaży… infekcja wirusowa w trakcie leczenia i walka z Długim o sprzątanie trwa. Praca nie do przerobienia. Zaczyna mi brakować czasu na pielęgnację własnego ciała a to znak… że jest źle. Piętro niżej wprowadzili się młodzi ludzie z małym dzieckiem… Yesu- szkrab drze się godzinami niemiłosiernie. Nowy telefon komórkowy w trakcie poznawania swojej zawiłości. Wrażliwy na dotyk reaguje na mój paluszek jak młody chłopak. No właśnie… jak to jest przytulić się do faceta?!


2 komentarze:

  1. Oj tak, jeśli czasu dla siebie brakuje to oznacza jedno.Trzeba przystopować i zająć sie sobą puki czas :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. * póki czas :)
    sorki za błąd :)

    OdpowiedzUsuń