środa, 8 sierpnia 2012

a w tym tygodniu...

Jaka szkoda… że nie ma Cię już ze mną…
Nie smuć się szepnął wiatr i musnąwszy dłoń szepnął:- chodź …
Opuścił szlak teraźniejszości i dał upust wspomnieniom…
Wskrzesił pamięć o lecie i przypomniał liść jesienny, który dostałam.
Znów leżał biały koc ze śniegu na którym robiliśmy anioła i dźwięczały sople lodu zwisające z dachu.
Szemrał strumyk… Tańczyła w nim woda i pisałam palcem na wodzie czyjeś imię…
Zniknęło wraz z Tobą…


Wracając z wystawy zahaczyłam o pasiekę… Poczyniłam kilka zakupów. No cóż kupić mogę u pszczelarza?... Kilka rodzajów miodu i pyłek kwiatowy przerobiony przez te pracowite owady…  Nadzieję na to, że podniosą zdrowie- dostałam za darmo.
Długi w pierwszym dniu urlopu podkreślił że ma wolne… No niby ma… Pracować w domu nie będzie… Pojechał do dziewuchy i zasuwa tam jak mały konik. Niech zasuwa… Przekona się może co go czeka, gdyby zdecydował się na „ożenek”.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz