niedziela, 13 listopada 2011

pochodna gniewu...

Poczytałam sobie dziś artykuł dotyczący sprawy pochówka ciała katolika.
I stwierdziłam… że jednak powinnam wydrukować sobie motto-… Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Nie mogę jednak wytrzymać i muszę swoje trzy grosze wtrącić. W chrześcijaństwie nie oddajemy czci ciału tylko duszy… a w Piśmie Świętym nigdzie nie jest napisane, że nie wolno ciała kremować. „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz…”- w najprostszym i najprymitywniejszym tłumaczeniu bliższe jest kremacji,- niż procesom gnilnym i karmieniu robali ciałem  ludzkim. Z resztą…  jeśli ta cześć ma być tak bardzo honorowana, to nie rozumiem… że bardziej honorowy jest rozkład i smród- niż skremowanie.
Kontynuuje proste myślenie. Jeżeli ciało ma zmartwychwstać… to odrodzi się zarówno ze zgniłych cząstek- jak i z popiołu z kremacji. Bo przecież jeśli denat jest pogorzelcem spalonym w pożarze… to jego ciało powinno się odrodzić na równi z ciałami pogrzebanymi jako „nieżywe mięso”. To okropne co wypisuję… jednak biegnę tokiem myślenia zwykłego śmiertelnika i nie rozumiem jak inaczej całą tą sprawę może wytłumaczyć czarna mafia.
Prostą… oczywistą prawdę mieli się na soborach i kombinuje jak z wiernego zrobić posłusznego idiotę. Na przestrzeni wieków,- panowie w sukienkach coraz bardziej odchodzili od istoty Księgi Rodzaju. Przekłada się już wieki oczywistości -jak kostkę Rubika i tworzy z wiary wyłącznie narzędzie posłuszeństwa. Niedawno… połowa ulic miasta w którym mieszkam,  zamknięta była dla ruchu z powodu obnoszenia po ulicach „cielca”. Bo jak nazwać KOPIĘ obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej? Powtarzam KOPIĘ! Noszono więc cielca wokół ratusza… Obnoszono po ulicach i co niektórzy (bardziej niektóre) całowali samochód w którym przywieziono malowidło. Każda okazja do zarobienia kasy jest dobra… więc i takie „czarni” wykorzystują. O wypasionej uczcie, jaka odbyła się w kurii po wyjeździe „mobilnego” ołtarza opowiadać nie będę.. bo znam ją tylko z relacji ustnej zbliżonych do… Wiele by pisać i dysputować o kościele i konkordacie. Coraz więcej nagannych postaci wśród sług bożych, niźli tych prawdziwych… z powołania… służących bardziej ludziom… a przez to najszczerzej jak potrafią- Bogu. Przepełnione państwo wiarą… która powinna być osobistą sprawą każdego z nas. Przepełnione pretensjami o doczesne dobra i należnościami dla „sukmaniarzy”, którzy uważają się za lepszych od zwykłego śmiertelnika. Poobwieszane gmachy krzyżami… jak przestrogą, że jest coraz gorzej… i jeśli nie zmienimy tego, do czego zmierza kościół, zakleszczymy sidła.. które sami założyliśmy sobie na głowę.
To myślę ja… grzesznica… Grzesznica wierna Bogu, od czasu zrozumienia Jego istoty. Szanująca Jego przykazania i chyląca głowę przed Jego decyzjami. Darzona przez Stwórcę doświadczeniami bardzo bolesnymi. Wierząca jednak, że krzyż jaki nałożył mi bym niosła, jest ciężaru jaki potrafię podnieść.