środa, 23 listopada 2011

telegraficznie...


Zlecenie realizuje się nadspodziewanie dobrze. Sprawy urzędowe pchnięte… teraz tylko czekać. Rachunek za energię elektryczną imponująco duży (cóż za wzięte trzeba płacić). W lodówce tylko to, co najpotrzebniejsze. Obiady byle-jakie. Samopoczucie zależne od pogody… nastrój chyba także. Sprawa dodatkowego zatrudnienia niewyjaśniona. Perspektywy,- zgodnie  z wygrażaniem się premiera-nieciekawe. Eksterminacja i selekcja schorowanego i starego narodu- trwa. Niech żyje wolność i swoboda dla ekipy rzadzącej.
To tyle w skrócie.
A tak w ogóle to czy istnieją jeszcze telegramy?!





3 komentarze:

  1. Telegramy istnieją:) W każdym razie w zeszłym roku istniały, bo dostałam takowy z życzeniami - z pewnej okazji. Był na ozdobnym papierze:)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy to zimorodki ?;)
    Nasuwa się pytanie: jak żyć?.....Przezimować
    Trzymaj się ciepło, mam nadzieję, że pobyt w szpitalu skończył problemy zdrowotne a nie zaczął :( :*
    zrodzonaz

    OdpowiedzUsuń
  3. No przeczytałam tu że telegramy jeszcze istnieja bo tez nie byłam pewna czy tak jest.Tak przetrwać to wszystko choć czasami chciałoby się to walnąc porządnie w łeb.Dlaczego moze byc tylko tak ze to życie bije po łbie?Pozdrowienia zostawiam i jeszcze raz posłucham sobie co podajesz a podajesz zawsze piękniutko:)

    OdpowiedzUsuń