wtorek, 2 sierpnia 2011

samotność...


Leczenie Brunka trwa. Już nie zwraca i rzadziej korzysta z kuwety. Jest jednak słaby i potwornie smutny. Nasz „brat mniejszy” jest przez nas bardzo kochany. Ja- faworyzuję go szczególnie. Ileż to razy tłumaczyłam „Długiemu” że kotek nie może upolować tego- na co ma ochotę, albo pójść do sklepu i kupić sobie coś szczególnego. Nawet lodówka jest dla niego zamkniętym rewirem, przed którym często siedzi i gdy wchodzę do kuchni… dotyka łapką uchwytu. Miał jeść tylko pokarm suchy… ale nie chce. Daję mu więc co parę godzin łyżeczkę mięska z puszki. Zjada… korzysta z kuwety i skulony zasypia na tapczanie. Jutro kontrola u lekarza. Dziś znów będę zasypiała z nadzieją, że jutro będzie zdrowszy.
Koniec lipca. Jak sięgam pamięcią, zawsze lipiec był najgorszym miesiącem w roku. Każdego roku działo się coś niedobrego i w tym roku także, zdarzenia lipca sprawiły go miesiącem nielubianym.
Czy sierpień będzie lepszy?- nie wiem. Z pewnością ciągnąć się będą rozpoczęte sprawy… Nie wiem czy sprzedam coś na niedzielnej wystawie… a stan finansów w tym miesiącu będzie wyjątkowo niekorzystny. Oddalam myśli o wszystkim co ciąży. Oddalam….- bo bardzo już zmęczyło mnie życie. Trzyma nadzieja… bo to najsilniejsze z uczuć. Może dlatego- że sami trzymamy się jego najmocniej. Odpuszczając innym, nadziei nie odpuszczamy najdłużej. W końcu wszyscy wiemy, że to nadzieja odchodzi ostatnia.
Wieczór… Kawa i wizualne przyjemności. W głowie ciągły niepokój jutra. Pachną petunie i czuję się bardzo samotna…








1 komentarz:

  1. Samotność...chyba najgorsze jest kiedy człowiek choć nie jest sam czyje się samotnym.Muzyczka u ciebie jak zwykle refleksyjna i wcale nie wyciskająca łez na siłę .One zwyczajnie same płyną....Pozdrawiam ciepło.Jeśli powiem :będzie dobrze ! zabrzmi może banalnie ale do piernika -W końcu musi być dobrze!!!:))

    OdpowiedzUsuń