czwartek, 25 sierpnia 2011

poranek...


Fatalnie dziś spałam i gdy po godzinie piątej uchyliłam powieki- nie wiedziałam czy śnię… czy płonie świat. Pokój… spowity czerwoną poświatą, a firany w łososiowym kolorze. Gdy wyszłam na balkon… stałam na nim godzinę z zapartym tchem. Horyzont na wschodzie „płonął”… Jaskrawa żółć wznosiła się fantastycznym łososiem by przejść w czerwień i róż… Wszystko wokół spowite tym szczególnym różem dawało wrażenie, iż świat płonie. Odczuwałam jakby rozgniewany Stwórca palił całe zło świata… z nienawiścią, pazernością i obłudą włącznie. Spektakl… jaki dawała natura trwał. Z zachodu nadciągały chmury… Ich czoło szare… oświetlone czerwienią, tworzyło niesamowita mieszankę odcieni. Nasuwały się na horyzont jak dym od pożaru. Szybko… zmieniając odcienie zakrywały płonący wschód. Gdy świat poszarzał od nawisu ciężkich kłębów… zaczął padać delikatny deszcz. Nieśmiały… jakby zawstydzony tym, że ośmielił się przerwać to cudowne zjawisko. Odgłosy burzy, przypomniały wczorajszy dzień. Tak- wczoraj także była burza. Gdy rozpadał się deszcz, nadal stałam na balkonie. Świat… taki piękny i niezgłębiony… Dający wszystko, co ma do zaoferowania… jest czasami piekłem na ziemi. Tak często uważamy, że jest tak… że gorzej już być nie może. I tylko nadzieja… Ta nadzieja, której trzymamy się kurczowo, pomaga w niesieniu swojego krzyża. Kończy się lato. To lato było dla mnie fatalne. Jutro ostatni dzień upałów, które bardzo źle znoszę. Czy jesień da ulgę w walce z przeciwnościami losu? Wątpię już w jakąkolwiek zmianę na lepsze.



2 komentarze:

  1. Chyba mieszkamy w innych krajach...jakie upały?!!! :( U nas nie ma nic z upalów, ponoc jutr mają byc 32 stopnie..czas pokaże...
    Kocham każdą porę roku , kocham ich zmienność, to co przynoszą nowego ..
    zrodzonaz

    OdpowiedzUsuń
  2. Upał dziś naprawdę nieziemski.Ciężko oddychać ale ja lubię ciepło i zawsze mam go mało:)Noce i u mnie jakieś takie bez snu...Patrząc na takie widoki ktore opisujesz człowiek odczuwa jednocześnie i radość i smutek i ogromna chęć znalezienia się własnie tam w samym środku tego co piekne choć tak dalekie....Desz zawsze kojarzy mi sie ze zmywaniem tego co złe i brudne jest we mnie.Zadko ale zdarza mi sie specjalnie nie brac parasola kiedy pada po to tylko by zmyc to co ciązy z czym czasami trudno zyc i czego sie sama wstydzę.
    Co do piosenki..no cóż piękna muzyka pięknie spiewaja na głosy i tekst.Tak nie jest łatwo robić wszystko po swojemu.Często liczymy sie z opinią innych ale czy inni liczą sie z naszym zdaniem ?czy nie prowokują swoim zachowaniem tego ze zachowujemy się własnie w ten a nie w inny sposób?Kazdy chce zyc po swojemu ale nie każdy może to robić:)
    Co do poprzedniego twojego wpisu to ja jeszcze nie spotkałam sie z czyms takim.Pozdrawiam i myślę ze nie zawsze bedzie pod górkę.Są w końcu i tereny równinne.I takich sobie zyczmy wzajemnie:)

    OdpowiedzUsuń