niedziela, 4 grudnia 2011

dekoratorka wnętrz...


No to jędza jestem i już. Ale od początku. Mam/mamy koleżankę, która nie wiadomo czemu uważa że jest najważniejszą i jedyną na świecie osobą posiadająca dobry gust… smak w urządzaniu wnętrz… i patent na wykonywanie prac związanych z tymże. Swoim zwyczajem przy KAŻDEJ wizycie u każdego,- przestawia bibeloty i elementy wyposażenia… O tym, że robi to bez zgody właściciela i z odpowiednim komentarzem nie wspomnę. Gdy mam silę na oponowanie- oponuję… Gdy nie- czekam aż zaspokoi  swój okropny zwyczaj i gdy wychodzi, przestawiam wszystko po swojemu. Dobrą jest dziewczyną więc sporo jej wybaczam…- ostatnio jednak przegięła i musiałam zareagować. Nie lubię zbytniej surowości we wnętrzach, wiec ocieplam je w niektórych miejscach tkanymi bieżnikami. Nie ma tego dużo- ale SĄ. Jeden z nich utkany przez moją nieżyjącą koleżankę, wzbudza we mnie szczególne emocje i wspomnienia. Gdy odchodziła była tak młoda…. Podczas ostatniej wizyty „estetki” wspomniany bieżnik pobudził jej wyobraźnię i zdrzaźnił zmysły okrutnie. Był jak iskra zapalna do działania. Przestawiła połowę sprzętów w części pracownianej i mieszkalnej. Byłam zmęczona kończeniem zlecenia i siedząc w fotelu przyglądałam się działaniom. „Pracowała” jak w malignie,- a ja obserwując zauważyłam, że te działania to robienie nie lepiej… ale wyłącznie inaczej. W myślach obliczałam ilość czasu, jaką zmarnuję na przywracaniu mieszkania do jego normalnego wyglądu. Najważniejszy mój nerw podrażniła dopiero wówczas, gdy energicznym gestem ściągnęła z komody wspomniany bieżnik. Stanowczym tonem zaprotestowałam. „A po co ci te szmaty?...”- wyrzuciła z siebie. Noooooooooooooooo- tego było za wiele. Nie znoszącym sprzeciwu gestem przytrzymałam bieżnik w miejscu w którym leżał… a niestrudzona dekoratorkę wnętrz, posadziłam w fotelu. Nie podnosiłam dyskusji- bo do reszty zepsułaby wieczór, bez żadnego właściwego skutku w temacie. Po kilku dniach od zdarzenia,… w WOLNĄ sobotę… wstałam nieprzyzwoicie wcześnie . Zadzwoniłam do tejże i oznajmiłam że jadę na kawę, tłumacząc wczesną godzinę nieprzespaną nocą.  Gdy weszłam do przytulnego mieszkanka rozejrzałam się „profesjonalnym okiem” i zaczęłam bez pytania przemieszczać wszystko co miałam pod ręką. Co ty robisz?... nic mi nie przestawiaj!- próbowała słownie zatrzymać moje działania. TAK BĘDZIE LEPIEJ- skonstatowałam dodając…-” mieszkasz jak tercjora”. Podczas picia kawy bacznie przyglądała się mojej osobie. Jest inteligentna… Doskonale wiedziała co oznaczała moja wizyta. Mam nadzieję, że zaprzestanie swoich zwyczajowych czynności podczas wizyt nie tylko u mnie.
Zaczynam świąteczne porządki. Wymusiłam wczoraj na Długim umycie oświetlenia w mieszkaniu. Chyba bardzo go to wyczerpało, bo gdy wieczorem poszedł do dziewuchy… napisał esemesa- „ nie wrócę na noc”. Odpowiedziałam:… ”doskonale! Sprowadzam sobie kilku narzeczonych na tą noc”.
Koniec kawy. Czas do życia.







8 komentarzy:

  1. Anka wstęp podniósł moja adrenalinę wściekłości ,a środek agresję .

    ja tez tal miałam i pokornie znosiłam podobne zachowania ( sześć razy).A przyznam że mam wiele bibelotów w tym sentymentalne pamiatki.
    Pewnego razu ,zimowa pora była u nas impreza( drugi dzień świat należy do znajomych).Uleczka jak zwykle w asyscie innych przestawiała i meblowała wiedząc że CIELE czyli ja nie zareaguje.Nagle stanęłam na przeciwko niej i gromko rzekłam : Skarbie nawet jak gówno na środku salonu będzie leżało to ma tak leżeć , bo to jest moje gówno i mój salon , ja nie krytykuję Twojego bezguścia!!!

    Mam spokój i wszyscy dokładnie wszyscy wiedzą że nie nalezy nic tykać,a tym bardziej przestawiać

    Na wiosnę znosiłam z sypialni ,do pokoju na samym dole ,w glinianej donicy wielką yukę .Po drodze zmęczona postawiłam ją na środku stołu kuchennego - przez tydzień nikt jej nawet nie dotkną mysląc że to moje kolejne widzi misie

    OdpowiedzUsuń
  2. Odczep się od błędów , czasami nie wskakuje mi ąąąąą

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym tej Pani cos powiedzial w trzech slowach i bylby spokoj i gitara..... Taka miec za tesciowa.....Ja przestawianie mebli cwicze dosyc czesto....jstem dobry juz wtym. pozdro

    OdpowiedzUsuń
  4. pro forma się usprawiedliwiłam . hahaha

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo, kurcze ale jaja "z bitom śmietanom" :))) - normalnie, i wielu smakach. A tak poważnie cierpliwa jesteś jak jasna ch.........a. A u mnie w domu, "pani dekoratorka" nie miałaby co przestawiać, gdyż mam raczej ascetyczne, minimalistyczne wnętrza... i tak mi się zmieniło w ciągu ostatnich 5 lat. Wcześniej miałam bardzo dużo bibelotów i różnych drobiazgów. Jak się urodziło 2 dziecko, wszystko się zmieniło. Bibeloty i drobiazgi zniknęły. No i teraz mam mniej sprzątania, hehehe :))) Tylko u syna w pokoju jest nadmiar wszystkiego :)) TWÓJ NOWY SZABLON: Noooo, i niezła "niunia" sobie chodzi pod tymi oknami :))))))Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę...

    OdpowiedzUsuń
  6. P.S. dopiszę słówko jeszcze: i, zdecydowanie świetnie to rozegrałaś, z tą "dekoratorką wnętrz" ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. ĄŚŚŻwietny sposób na dekoratorkę:) Nie wpadłabym na to. Pozdrawiam, ładny, nowy szablon

    OdpowiedzUsuń
  8. Sorry, coś się z literami pochrzaniło:(

    OdpowiedzUsuń