czwartek, 8 grudnia 2011

znalezione wspomnienia...


Robiąc przedświąteczne porządki … znalazłam wczoraj bombkę. Dostałam ją w ubiegłym roku, podczas przedświątecznego obiadu, na który zostałam zaproszona do restauracji znajdującej się w przecudnym dworku w Antoninie. Jest bardzo duża… ręcznie malowana… i nawet nie wiem jak to się stało, że nie została wyniesiona z innymi do piwnicy. Z darczyńcą owej,- ja… nie jestem związana emocjonalnie. Obiad był nietuzinkowy, bowiem wszystkie dania uwarzone były z dodatkiem dziczyzny. Dodając do tego szczególną atmosferę… Płonące drwa w kominku ogrzewające mi stopy…  prószący śnieg za oknem…
Spędzony tam czas, pamiętam także z innego powodu. Przyniesiona nie przez kelnera kawa,- smakowała bardzo znajomo… Muzyka Chopina… sprzęty… i ten widok z okna… Ogromne choinki przysypane śniegiem i drobinki białego puchu spadające wszędzie wokół. Wszystkie kłopoty zostały gdzieś daleko… bardzo daleko a ja,- ja czułam się szczęśliwą. To dziwne Deja vu poruszyło mną do głębi. Wracałam milcząca w nadziei podtrzymania tego stanu dłużej. Trzymana wczoraj w dłoniach bombka emanowała wspomnienia i drżała dźwiękami fortepianu. Nie dawała obrazu osoby, ale miejsca. Miejsca… w którym czułam się tak bardzo wolna, niezależna i bezwarunkowo szczęśliwa. Dwukrotnie w swoim życiu przeżyłam taki stan.  I za każdym razem nie wiedziałam co było powodem aż takiej euforii. Czy to przypadek innej chemii w komórkach mózgowych,- czy dar od Stwórcy. Chwilowy dar by ulżyć troskom.






1 komentarz:

  1. odchodzą prawdziwi SZTUKMISTRZE polskiej sceny - szkoda że wypadli z gry i pozostaną w pamięci nielicznych .

    filiżanka fe-no-me-nal-na!!!!!!!!!!!! ależ się na nią pogapiłam-a to już jest moje.

    Są miejsca , przedmioty , wydarzenia które sprawiają błogostan ciężki do konkretnego opisu.Ja nazywam go ,,ciepłem taty".Zapewne brzmi to infantylnie,ale zanim poznałam Męża ,właśnie przy ojcu czułam się bezpieczna . Stan ten rozciągnęłam aż do miłości między mną a Mężem

    OdpowiedzUsuń