sobota, 10 grudnia 2011

choinka i pierogi...


To najkrótsze dni w roku i najpracowitsze. Nie lubię ich. Nigdy nie lubiłam… Właściwie nigdy nie lubiłam grudnia. Jedyna osłodą tego miesiąca były święta. Teraz świąt także nie lubię. Mam swoje powody i to się już chyba nigdy nie zmieni.
Miasto przyodziało się już w świąteczne oświetlenie. Pewnie że ładnie, jasno i kolorowo. Wczorajszy plotkarski wieczór podniósł troszkę nastrój. Dziewczyny namawiają mnie na ustrojenie już choinki. Yesu- przecież za wcześnie… Przecież zakurzy się do świąt. Niektóre z nich,- dla dzieciaków ubrały już na Mikołaja. Przecież ja nie mam małych dzieciaków. Ale… ale rano przemyślałam propozycję i doszłam do wniosku, że właściwie usprawni mi to przygotowania do świąt. Długi umył dziś okna. Ściany z ceramiki w łazience i ściany w kuchni. Szafki na górze i okap nad kuchenką. Powiesiłam już nawet świeżo uprane firany. Farsz do pierogów właśnie się studzi. Wizyta w piwnicy… i choinka oraz pudła z ozdobami czekają na rozpakowanie. Powinnam zrobić dziś te pierogi ale nie wiem czy będę miała siłę. Zdecydowanie jednak ubiorę choinkę.
Upominki kupione i zapakowane. Poszalałam nieco w tym roku. Zwłaszcza dla siebie. Troska o własną osobę zawsze stała na drugim planie. Najważniejsi byli bliscy… zwłaszcza Długi. W tym roku Długi dostaje prezent zdecydowanie praktyczny…- ja oprócz „praktyczności” kupiłam dla siebie perfumy. Pierwszy raz dostałam je od kogoś dla mnie bardzo ważnego. Były nieziemskie. Pasowały składem do mojej skóry i widziałam, że na wszystkich robiły wrażenie. Gdy się skończyły… tak się składało, że nigdy nie zadbałam by je znowu mieć. I mam. Dostanę je od Mikołaja na gwiazdkę.
Bezradnie rozglądam się po mieszkaniu i szukam miejsca na ulokowanie jednej pary sztalug. Może przedpokój i na nich ciekawy obraz?  Na biurku położę stroik. W tym tygodniu powinnam jechać na rynek i kupić igliwie. W tym też tygodniu muszę skończyć sprzątanie. Tydzień przedświąteczny przeznaczam dla własnego ciała, a przecież jakieś ciasto i wigilię muszę mieć czas przygotować. Sporo już mam… ale są potrawy, które muszę uwarzyć bezpośrednio przed podaniem. Po rozpoczęciu nowego roku siadam do sztalug i nie ma zmiłuj.
Podziębiłam troszkę nerki. Bolą i często biegam do wc. Muszę na razie odpuścić sobie kawę na korzyść herbaty z miodem i cytryną. Pojdę sparzyć… A potem ubiorę choinkę.




5 komentarzy:

  1. Ja też kupuje sobie perfumy.No mam na tym punkcie bzika.Lubię pachnieć..To takie zmysłowe.Dzieciom robie takie prezenty które kiedy je zobaczą to gębusie gdyby nie uszy śmiałyby się dookoła:)Ja od poniedziałku zaczynam szaleństwo porządkowe.Choinka zawsze jest u mnie ubierana w samą wigilię i robi to mąz z dziećmi.Tak było ,jest i mam nadzieję że będzie.Nienawidzę przedświątecznego pośpiechu który jest w ludziach.Klimat świąt bożego Narodzenia jest wyjątkowy i niepowtarzalny podczas innych świąt.Serdeczności dla ciebie:)
    A wiesz że do tej twojej nowej szaty po prostu trzeba się przyzwyczaić...

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę ci jeszcze powiedzieć ze kiedy do ciebie przychodzę...Odczuwam przedziwny spokój..a twoja muzyczka sprawia ze mam wrażenie jakbym była tylko ja i ona...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj :) Właściwie myślę o tym samym, chyba w tym tygodniu, też zagości u nas choinka :) Najbardziej synuś się ucieszy ! A prezenty - NIESTETY - jeszcze w lesie, co innego mieliśmy TERAZ na głowie. O sprzątaniu nawet nie wspomnę... ach ! Mam nadzieję, że zdążymy ze wszystkim na czas... pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i wcale nie przepraszam że się śmiałam z rozmowy telefonicznej,oraz fragmentu perfumowego.Anka wybij sobie z głowy kolejne raty - moja Mamunia spłaca w ten sposób 50 tys.-bo pan był miły.

    Prezentów jeszcze nie mam , choinkę już ubraną ( nie chciało się Maleństwom w zeszłym roku rozbierać)wystarczy znieść i resztę Czytałaś.Właśnie zamroziłam pierogi,uszka jutro.Się nie Martw moje plery i nadgarstki tez nie chcą ze mną gadać i bolą kiedy chcą a do tego moja nerwica cholerna odzywa się w najmniej stosownym momencie

    macham z klaszczącym kręgosłupem

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudnie - i to jest właśnie ten przedświąteczny nastrój i przygotowanie spokojne do Świąt. Wesołych Świat, Anka.

    OdpowiedzUsuń