środa, 21 grudnia 2011

dwa dni do świąt...


Spadł pierwszy śnieg. Spotkało mnie coś bardzo przykrego. Wiem… jestem zbyt wrażliwa i nie powinnam się przejmować. Niestety trzyma… już trzeci dzień. Wczoraj upiekłam pasztet. Nie planowałam,- ale tak wyszło. Już wiem… że święta nie będą udane. No cóż- fatalny był cały rok, więc powinnam się spodziewać, że i święta takie będą. W końcu to tylko trzy dni. Przeminą tak szybko, jak co roku. Zrobiło się zimno. Podkręciłam grzejniki żeby było ciepło. I tak w tym roku zaoszczędziłam na ogrzewaniu. Prawie koniec grudnia a ja „na pół gwizdka”. Zdrowie najważniejsze.
Znalazłam wczoraj porządkując szafkę- organizer… Dostałam go od Ciebie… Ile to minęło już czasu?... Nadal pachnie skórą tak- jak w dniu w którym go podarowałeś. Nie ma już w nim kalendarza… pozostało jednak nadal wszystko inne. Skorowidz z Twoim adresem i numerem telefonu. Wizytownik… z Twoją wizytówka w pierwszej kieszeni. Notatnik w którym napisałeś jak bardzo Ci zależy… i że boisz się stracić… Jeszcze wówczas nie wiedziałam… Dowiedziałam się kilka dni później… Zastanawiałam się czy wyrzucić. Zostawiłam. To już tylko pamiątka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz