środa, 7 grudnia 2011

roboczo...


Święta za 18 dni a to bardzo już blisko. Nie lubię nic „na ostatnia chwilę” wiec systematycznie… codziennie robię coś, co pozwoli mi bezpośrednio przed nimi zająć się już tylko sobą. Kupione już i sprawione ryby, są w zamrażalniku. Ugotowana z wyjątkowym, świątecznym smakiem kapusta z fasolą i kapusta z grzybami- już zamrożona. Systematycznie piorę pokrowce z mebli w moim pokoju. Większość z nich to białe, wełniane „sztuki”,- więc roboty sporo. Prezenty kupione i zapakowane. Najbardziej boję się porządków w szafach. Pomimo tego, że nauczyłam się wyrzucać wszystko co niepotrzebne -jest tego sporo, a przede wszystkim przyznam… że porządków robić nie lubię tak- jak stania przy garach. Nie jestem widocznie normalną kobietą, ale przecież nie muszę nią być. Dziś chyba zajmę się kuchnią. W szafkach porządek jest,- pozostaje mycie na zewnątrz. W ramach dnia „mikołajkowego”… oprócz słodkiego i alkoholowego prezentu, Długi umył mi moje autko. Na razie malować nie mam czasu. Do skończenia Żyd i realizacja mojego pomysłu na Eskulapa. Model już znalazłam.
Koniec kawy i marudzenia. Do roboty i przygotowywania świąt.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz