piątek, 22 lipca 2011

lipiec...



Spojrzałam dziś na kalendarz i przecierałam oczy ze zdumienia. Na moim kalendarzu nie ma daty 28 lipca. Szczególny kalendarz- pomyślałam bo data ta- zastąpiona została liczbą 29. I wpadł mi do głowy szalony pomysł… Gdyby tak wszystkie nieszczęścia zapisać pod datą 28 lipca,- jakże łatwo płynęłoby dalej moje życie… WIEM… Bez nieszczęść nie znalibyśmy smaku szczęścia i wszystkiego co dobre nas spotyka. Bo po upalnych dniach potrzebny jest burzowy wieczór…. Jednak są chwile gdy krzyż jaki niesiemy wydaje się nie do udźwignięcia i taki kalendarz wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.

















1 komentarz:

  1. Chyba każdy z nas ma taka datę w kalendarzu o której ze wszystkich sił chciałby zapomnieć!!Problem polega na tym ze to nie takie proste....pogodzenie sie z niepowodzeniami losu bywa najdłuższei najbardziej boli.Radość i nieszczęścia wpisane sa w ludzkie zycie.Czasami jednak cos boli tak bardzo!! ze nie wiadomo jak z tym dalej żyć!!!?Pozdrawiam.muzyczne klimaty jak najbardziej w moim guscie!!

    OdpowiedzUsuń