czwartek, 7 lipca 2011

festiwal...


Kraków… Niesamowite, magiczne miasto. Niepowtarzalna atmosfera… Energia niespotykana gdzie indziej… Czyżby „pochodna” czakramu znajdującego się na Wawelu?
3 lipca skończył się trwający od 24 czerwca festiwal kultury żydowskiej. Program każdego dnia napięty. Wystawy, filmy,  spektakle, wydarzenia, nabożeństwa szabatowe. NIE BYŁAM.  Kraków kocham jak zawsze.  Poznałam kogoś niezwykłego kto był uczestnikiem festiwalu…  Za rok- następna taka uroczystość.
Jedno z płócien musi zapełnić się wizerunkiem Żyda. Nie mam już żadnego. Wszystkie sprzedałam… a przecież w domu musi być Żyd liczący pieniądze. Na razie tylko gra…. Nigel Kennedy