niedziela, 31 lipca 2011

codzienności...

Słuchów- jakie mnie dochodziły o obfitości grzybów w lasach, nie miałam okazji sprawdzić na rynku. Rozmowa z kuzynem, który jest poniekąd specjalistą od fauny i flory zdawała się potwierdzać zasłyszane informacje. Podobno SĄ… i to są już grzyby jesienne. Mało tego… wiele oznak w przyrodzie wskazuje na to,  iż jesień przyjdzie stosunkowo szybko. Informację dla grzybiarzy potwierdził wczorajszy i-meil jaki dostałam od znajomych. Pasjonaci ci  najczęściej zbierają grzyby na terenach poligonów wojskowych (sit!) a fotograf amator, przysłał mi „na pokuszenie” zdjęcia. I zazdrość mnie ścisnęła „w dołku”… ale przecież nie wszyscy mają takiego farta.







            

                        

Uwielbiam jesień… Taką ciepłą, kolorową… taką październikową… taką obwitą w zbiory. Z wielu względów ją lubię i tylko perspektywa zimy… ogrzewania… ograniczeń i snu przyrody. przygnębia i umniejsza jesienną radość. Jakiekolwiek jednak upodobania czy emocje nie mają tu większego znaczenia. Każda pora roku ma swój czas i czy ją lubimy… czy nie- przyjdzie.
Wczoraj zakończyłam bardzo trudny tydzień. Wiele zdarzeń pokazało jak bardzo pozwoliłam sobie na słabości…. Czas stanąć na nogi i wziąć oręż w dłonie. Niedomaganie i wszystkie związane z nim konsekwencje, nie powinny usypiać czujności i prowokować otoczenia do ataków.
Od dwóch dni choruje mi Brunek. Ma biegunkę i nie chce jeść. W nocy zwracał flegmowatą treścią. Rano zaaplikowałam mu Smektę. Bronił się biedak… a jednak chyba troszkę pomogła. Po godzinie położył się spać i na razie nie biega do kuwety. Nie mam pojęcia skąd te dolegliwości. Nie wychodzi przecież na dwór a jedzenie to produkty przetworzone. Wodę pije przegotowaną. Myślę że to infekcja przewodu pokarmowego, źródła jednak  nie znam. W południe dostanie skromny posiłek przeznaczony dla małych kotów… a więc delikatny ale pożywny. Jeśli zje,- droga do zupełnego wyleczenia… otwarta.
















1 komentarz:

  1. Potwierdza! Grzyby są:) Naucznie widziałam kurki, podgrzybki i kanie. Ale to nie jest żaden ewenement... Każdego roku, jeśli tylko pogoda sprzyja jest tzw. lipcowy wysyp grzybów. A w tym roku sprzyja i to bardzo - jest deszczowo i w miarę ciepło:)
    A z kotem podobnie jak z człowiekie. Nam też czasami dolega żołądek i nie znamy przyczyny. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń