czwartek, 5 stycznia 2012

"Przygotowanie do życia w rodzinie" czyli podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie.


Dziś hmmmm… dowcip….- nie- nie dowcip…
"Jestem kobietą szczęśliwą.  Rano wstaję razem z moim mężem  i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny.. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój mąż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę  je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia. "
A teraz pytanie które  zadał mi Długi:… „co to jest?’  Odpowiedziałam:…  FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie" -  autor Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków. Cena detaliczna  20 zł.
                                       Bez komentarza...



4 komentarze:

  1. Pisalas juz kiedys ten tekst. Kazdy weybor ma swoje konsekwencje. Nikt nikogo nie zmusza do wyjscia za maz .....Wlasciwie to prawda jest opisana w tym podreczniku.... ludzie tak zyli do lat 60siatych xx wieku.... Facet ma zarobic na rodzine a kobieta zajmowac sie dziecmi.....Teraz inne czasy kazda z kazda,lub kazdy z kazdym...I tez jest niefajnie....pozdro

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba sen zagorzałej fanki radia maryja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Właściwie fakt: bez DŁUŻSZEGO komentarza :))))))))))Dzięki za humor ! Faktycznie niezłe "pranie", wyobrażam sobie jak "ryją" ze śmiechu gimnazjaliści :)

    OdpowiedzUsuń
  4. myślę, że Bóg i religia katolicka prześmiewczo pokazana w tym fragmencie nie ma nic wspólnego ze szczęściem rodzinnym którego niestety w większości polskich rodzin brak, a dlaczego? bo nie ma miłości którą by dawali innym w swojej rodzinie. Opisany zaś fragment z życia nie czarujmy się jest obrazem prawie kazdej lub większości znanych mi polek-tzw. "matki polki" które same się na to godzą w swoim głęboko zakorzenionym szowiniźmie bez względu na to czy wierzą w Boga czy nie...nie wiem tylko czemu tylu ludzi w Polsce dopieprza się do religii katolickiej a nie np. do judaizmu, islamu itp. czy tam wyglądają inaczej pewne sprawy> nie! myślę że tam wyznawcy muszą być znaczenie bardzie ortodoksyjni i przede wszystkim nie pozwalają mieszać z błotem swojej religii, no coż ale to Polska przecież, kraj nietolerancjii ( w tym religijnej-katolicyzm), zacofania mentalnego, szowinizmu, zawiści i zazdrości malutkich ludzków....żal się patrzeć na głąbów mieszkających w tym kraju..ehhh...szkoda słów bo ciemnota i tak nie zrozumie...

    OdpowiedzUsuń