środa, 4 stycznia 2012

na bieżąco...


Godziny snu reguluję. Wczoraj nareszcie udało mi się zasnąć o 23.00 Budzę się nieco po 6.00 – ale zasypiam jeszcze na godzinkę. Jeszcze parę dni i może zasypianie wyreguluję na godziny 22.30-23.00 To podobno optymalne godziny dla zdrowia.
Z ogromnym lękiem witałam nowy rok… a on zrobił mi niespodziankę w postaci lepszego samopoczucia i sprawniejszego funkcjonowania. Myślę że z ostrożnością rozhuśtam go i jakoś opanuję pęd. Miałam dziś malować. Niestety światło żadne i po zajrzeniu do lodówki okazało się, że czas stanąć troszkę przy garach. Zrobię gołąbki bez zawijania. Mam troszkę rosołku, więc pomidorowa wyjdzie.  Z szybkością światła znika pasztet jaki piekłam z okazji świąt. Wyszedł przepyszny więc znika. Szyneczka zafoliowana próżniowo… może jeszcze kilka dni poleżeć.
Ruszyłam wczoraj tyłek z domu i pojechałam na małe zakupy dla Brunka. Potrzebny już był żwirek a puszeczki z karmą także się skończyły. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się że Mikołaj odwiedza także konta bankowe. Okazało się bowiem, że zajrzał także w moje i zostawił tam co- nieco, bym sama zadecydowała jaki prezent chciałabym od Niego dostać. Żałuję tylko, że dopiero teraz w to konto z okazji zakupów luknęłam.  Z wielkim opóźnieniem dziękuję Mikołajowi.


1 komentarz:

  1. Przyjaciele zawsze są ...Siła natężenia spotkan i rozmów zależy od wielu czynników ale generalnie w serduchu zawsze jest pamięc.Pozdrawiam serdecznie oczywiście

    OdpowiedzUsuń