niedziela, 15 stycznia 2012

na bieżąco...

Tak… właśnie mija połowa stycznia. Kalendarze na ścianach pozawieszane… Podręczny uzupełniany. Przyszła śnieżna zima. Nie-... mnie ona nie cieszy. Chcę by było ciepło i najlepiej bez śniegu. Nie pracuję. Nie mam odpowiedniego światła.
Grypa na którą zapadł Długi minęła. Cieszę się,- że jak na razie ominęła mnie. Zazwyczaj trudniej radzę sobie z chorobą niż on.  Powinnam jednak iść do lekarza na kontrolę. Powinnam… ale nie idę. Obawiam się swojej reakcji na pieczątki na receptach i cyrku w aptece. Bałagan jaki stworzył rząd nie dorównuje żadnemu z dotychczasowych. Szaleją trzęsienia ziemi, wichury… śnieżyce… powodzie i inne kataklizmy. Topią się statki… strzelają do siebie ludzie… wykolejają pociągi i spadają z nieba samoloty. No właśnie… cyrk z katastrofą smoleńską zdaje się zaczynać od nowa. Mieliśmy wszyscy już dość. Kiełkowała nadzieja, że może jeszcze z rok i pechowy samolot będzie się nam śnił tylko w kwietniu. NIE!!! Najprawdopodobniej będzie się nam śnił do końca naszych dni. Wstajemy rano… w wiadomościach o Smoleńsku. W łazience wszystko przyjmuje kształt samolotu. Po otwarciu lodówki wylatuje z niej samolot… Nasz samochód na parkingu wydaje się jakby miał skrzydła. Nawet spojrzenie przystojnego sąsiada sprawia wrażenie pasa startowego. Dość… dość… dość…


A w domu cicho…. Spokojnie… i pachnie świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy.

2 komentarze:

  1. Pozdrawiam serdecznie - nie samolotowo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko czas szybko mija.Jeszcze 11miesiecy i bedzie game over....21.12.2012...Bedzie spokoj.Pozdro

    OdpowiedzUsuń