czwartek, 26 stycznia 2012

codzienności...


„Polski rząd kłamie w sprawie ACTA - mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" szwedzki europarlamentarzysta Christian Engstroem. Mimo zapewnień ministra Michała Boniego, jeszcze żaden rząd europejski nie podpisał tego porozumienia. Jeśli w Tokio podpisze je polski ambasador, może to oznaczać początek cenzury Internetu. W rozmowie z "Codzienną" Christian Engstroem, szwedzki europoseł z Partii Piratów mówi wprost: - Żaden kraj UE na razie nie podpisał ACTA. Jeśli minister Boni tak twierdzi, kłamie. Wszystkie kraje, które uczestniczyły w negocjacjach mają czas na podpis do 31 marca 2013 roku. Podpisać jednak nie muszą. Wystarczy powiedzieć "nie" - dodaje. Istotnie, jeszcze w środę na antenie RMF FM Boni mówił: - Nie możemy tego nie podpisać. Wszystkie kraje europejskie to podpisały, myślę, że jest trochę za późno, ten proces przecież trwa tak naprawdę od 2006 roku, Polska w nim uczestniczy od 2008 roku - przekonywał. Stwierdził też, że Polska powinna "dobudować do tej umowy klauzulę, która będzie pokazywała, jak my interpretujemy te punkty". Innego zdania jest Engstroem: - Na pewno polski rząd nie może ratyfikować ACTA doczepiając do umowy jakieś interpretacje jej zapisów - mówi. - Negocjacje już się dawno zakończyły i Polska zgodziła się na to, co znajduje się obecnie w umowie. I co zobowiązuje w przypadku ratyfikacji wszystkie kraje sygnatariusze w ten sam sposób, bez wyjątku - dodaje. Szwedzki europarlamentarzysta zwraca też uwagę, że umowa musi zostać podpisana przez Unię Europejską i wszystkie kraje członkowskie oddzielnie. Ostatnie słowo ma jednak Parlament Europejski. - Nie rozumiem dlaczego się Polsce tak śpieszy. Oczywiście, aby PE mógł zablokować ACTA, potrzeba dużej mobilizacji obywateli UE - mówi w rozmowie z "GPC". Przeciwko kontrowersyjnemu porozumieniu protestują nie tylko internauci. W wielu polskich miastach odbyły się manifestacje. W Kielcach doszło do zamieszek. Demonstranci wnosili antyrządowe okrzyki, spalili flagę Unii Europejskiej i zablokowali centrum miasta. Interweniowała policja. W Krakowie na ulice wszyło ponad 15 tysięcy osób. Wieczorem wielotysięczny tłum pomimo braku zgody urzędu miasta manifestował pod domem Donalda Tuska w Sopocie.”-cyt (http://media.wp.pl/kat,1022939,wid,14198851,wiadomosc.html)
Dziś w godzinach porannych porozumienie ACTA zostało przez przedstawicielkę polskiego rządu – podpisane. Myślę, że większość polityków zdaje sobie sprawę z grubości sznura, jaki założyliśmy sobie na szyję.  I nikt nie wmówi mi że jest „czysto”, jeśli coś robi się w wielkiej tajemnicy. Koniec tematu.
Wobec zobowiązań noworocznych zdobyłam się wreszcie na kontrolę u lekarza. Nie powiem ciekawie było… przede wszystkim w poczekalni. Przepisowe 40 osób do lekarza powiększyło się naturalnie za jego zgodą do osób 60. Przyszło mi więc czekać prawie 2 godziny. Te godziny spędzone na słuchaniu rozmów miedzy sobą  pacjentów,  poszerzyły moją wiedzę o społeczeństwie i sytuacji polityczno-gospodarczej. O stanie zdrowia naszego społeczeństwa i tego… co o naszym rządzie myślą wszyscy. I ci co głosowali i ci, którzy na głosowanie nie poszli. Jeden fakt postawił na głowie wszystkie moje włosy. 30% pacjentów wychodziło z gabinetu ze skierowaniami do psychiatry. I nie dlatego że takiego skierowania potrzebował lekarz… ale dlatego, że takie leczenie mogło powstrzymać ludzi od desperackich kroków. Miałam jeszcze jedno podejrzenie i wątpliwość… rozwiała ją jednak rozmowa w gabinecie. Biurko lekarza….- prawa strona- ekran monitora z wykazem leków refundowanych… -lewa strona- wykaz co powinno znajdować się na recepcie, żeby pacjent bez problemów mógł ją zrealizować… -środek biurka- bloczki recept, strzeżone przez lekarza jak największy skarb.Stetoskop, aparat do mierzenia ciśnienia gdzieś obok…- sprawiające wrażenie jakby były najmniej potrzebne. Lekarz na skraju wyczerpania. W naszej przychodni nigdy nie strajkowano. Mimo problemów jakie nie raz istniały, wszyscy pracowali na pełny gwizdek uznając to jako priorytet. Dostałam recepty… dostałam skierowanie na zabiegi… dostałam skierowanie do specjalisty.
Przy wyjściu.. dwie panie w wieku który określałabym jako „zima” życia- stwierdziły: „ w czasach pokoju… w naszym kraju, takiego bałaganu i lekceważenia ludzi jeszcze nie było…”. Szłam do domu i narastał we mnie lęk. Nurtuje mnie bowiem pytanie, do czego jeszcze posuną się rządzący, zanim zrozumieją że kraj to przede wszystkim jego obywatele. W tej chwili już bardzo zdesperowani obywatele.




1 komentarz:

  1. Mam podobne spostrzeżenia. Myśli. Niepokoje. Naprawdę "to wszystko" zaczyna być bardzo groźne. p.s. fajnie zmieniłaś "rozwinęłaś" motyw z szatą bloga. POZDRAWIAM,

    OdpowiedzUsuń