poniedziałek, 9 kwietnia 2012

wielkanocny poniedziałek...


Personal computer- osobisty komputer… Nazwa prawidłowa- czego sama doświadczam obecnie. Osobisty jak szczoteczka do zębów… komórka… czy żona. Nie mogę korzystać z mojego, padł bowiem chodzący na ostatnim oddechu dysk. Nowego kupić nie mogę. Jak bardzo potrzebnym sprzętem jest w domu komputer-przekonujemy się gdy go zabraknie... jak w wypadku innych sprzętów gdy zawodzą. Długi- jak wynika z decyzji, bym czasami korzystała z jego komputera, bardzo mi współczuje. I nie żebym była z powodu braku tego PC w domu jakaś upierdliwa czy marudna-nie.. Nie miałam czasu na biadolenia z powodu braku dostępu do wiekowego wynalazku. Zbliżały się święta i pracy miałam moc. Dostęp jednak umożliwił i dziękuję Mu za to bardzo. O korzystaniu z komunikatorów naturalnie nie ma mowy. Trudno… Kiedyś przecież ten dysk sobie kupię.
Wizyta u ortopedy wreszcie zaliczona. Nic nie mógł powiedzieć bez dokładnych badań, dostałam więc skierowanie na tomografię komputerową. Znów czekanie w kolejce na badanie… a potem następna kolejka do specjalisty. Odebrany nowy dowód rejestracyjny autka (czekałam w kolejce 3 godziny).
Załatwiam… a przynajmniej usiłuję załatwiać wszystkie sprawy na bieżąco. Swoje już się wydenerwowałam- teraz po prostu czekam.
Słońce dziś świeci wręcz urzekająco. Dzieciaki z wiaderkami biegają po ulicach i parku. Ptaki śpiewają wiosennie. Szkoda że temperatury zbyt niskie na tę porę roku. Program w TV na obecne święta to już żenada. Nie oglądałam TV często i nawet nie wiedziałam jak bardzo zszedł na psy (bez obrazy tych wspaniałych zwierząt). Abonament… Hmm…   Idąc rano do sklepu kupuję codziennie NOWE pieczywo i NOWE masło. NOWE mleko i NOWY serek. Gdy włączam telewizor za na nowo opłacany abonament, udostępnia mi się stare filmy… stare programy publicystyczne i tylko kłótnie polityków są nowe. Zmieniają się bowiem tematy.
Czas teraz na świąteczne ciasto… Babeczkę i piernik pochłania Długi… Wspólnie jemy tylko serniczek. Straciłam na szczęście ostatnio apetyt. Nie przytyję przez te święta.
         




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz