czwartek, 19 kwietnia 2012

książki...



Gdy dowiedziałam się, że wyrzucono na śmietnik ( nie na makulaturę) sporo woluminów… szlag mnie trafił. Nie mam na nic wpływu. Może gdybym wiedziała wcześniej… Nic już nie cofnę.
Pomyślałam właśnie o malarzach… dla których książki były natchnieniem… O ludziach, dla których ta martwa natura była tak ważna, że wisiała i wisi nadal na ścianach dziesiątki czy setki lat. O tym… że z takim zafascynowaniem i szacunkiem patrzą na te prace co dzień… Postanowiłam umieścić na blogu parę takich cudeniek. To szlachetne kamyczki, które ozdobią to miejsce.



















1 komentarz:

  1. Mam tak samo. Nie wyobrażam sobie wyrzucania książek. Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, co zrobić, gdy nie ma jak ich przechować, a nikt ich nie chce.

    OdpowiedzUsuń