poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Po nocy jest dzień… a po burzy spokój…


Pomalutku zaczynają układać się pozytywnie sprawy. Odpowiedź na którą czekałam tak długo,- zadawala mnie i czas musi upłynąć aż wszystko zakończy się szczęśliwie. Pod koniec kwietnia otrzymam już oficjalnie, dobrą dla mnie wiadomość. Maleńki dysk, jaki załatwił dla mnie Długi- nie jest szczytem marzeń… umożliwia mi jednak pracę przy komputerze. Będę mogła malować, bo mam już możliwości edytowania zdjęć. I tak dobra wiadomość za dobrą wiadomością, czynią życie znośniejszym. Cios jakim powalił mnie ostatnio los- znoszę coraz lepiej. Już nie zdarza się chwytanie za telefon i wybijanie numeru przyjaciółki. Wiem ze ten numer jest już nieaktualny. Odzywa się natomiast codziennie telefon od Jej mamy. Rozmawiamy chwilę by mogła wyrzucić z siebie brak najbliższej osoby.
Podpisałam dziś bardzo korzystną umowę z operatorem telewizji kablowej i dostawcą Internetu. Wybiegłam z siedziby wręcz uszczęśliwiona. Mam już teraz z tym spokój na jakiś czas.
Przed nami długi weekend. Może uda mi się zakupić ziemię i kwiaty na balkony. Może znów zacznę malować. Kiełkuje chęć i kiełkują pomysły. Powracają stare koncepcje i chyba zaczynam inaczej żyć.
Może teraz zaczyna się równia lub jeszcze lepiej…- z górki. Może ktoś „rządzący na górze” postanowił ulżyć na jakiś czas i dać odpocząć od kłopotów. Nawet PIT rozliczony i czekam na niewielki zwrot. Sny spokojniejsze i czasami uśmiech. Spraw Panie by tak już zostało.
I kawa wieczorna… leciutka jak piórko i rzadka jak mgiełka. Dobranoc…




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz