niedziela, 15 kwietnia 2012

kubek do porannej kawy...



Ulubiony kubek. Stoisz nad odłamkami i zdajesz sobie sprawę z tego, że jego życie zakończyło się definitywnie. Tak- jak ludzkie. Nie możesz już nic poradzić, bo czas biegnie tylko w jedną stronę i życia nie cofniesz. Nic nie jest nam podporządkowane. Co ma się stać się stanie i jeśli miał się stłuc- stłucze się na pewno. I nawet po stracie takiego przedmiotu- nic nie będzie już takie, jak poprzednio. Poranna kawa…. Uchwyt tak dopasowany do dłoni… i wzór na który patrzyło się kilka lat. Można skleić… ale to i tak nie będzie ten sam kubek. Okaleczony… dający obrzydliwy posmak kleju… Pozostało mi starannie pozbierać kawałeczki porcelany i wrzucić je do kosza. Mogę kupić podobny… Nie będzie on jednak taki sam i nie będzie przede wszystkim TEN SAM. Niech więc zostanie jak jest,- a z wyrzuconymi skorupkami wyrzucę część siebie. Dotyk ust…. Chwyt dłonią i więź spojrzenia na wzór. Zabraknie go w mojej kolekcji tak- jak zabrakło mi w moim życiu Ciebie PRZYJACIÓŁKO. Brak ulubionego kubka nie spowoduje że przestanę pić herbatę czy kawę… Będę przecież żyć dalej, mimo tego że nie porozmawiamy już więcej. Uczę się utracać… uczę się także tego, ze trzeba najważniejsze chronić… Zapisywać to ważne i chronić pamiątki.   Pożegnałam już Ciebie i uporządkowałam wszystko co zostało. Po spotkaniu z Twoją rodziną już wiem…- jak ważną osobą byłam w Twoim życiu. Tak wielu rzeczy dowiadujemy się o ludziach dopiero gdy odchodzą…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz