sobota, 11 lutego 2012

zaklinanie wiosny...


Wiadomości są różne. Oczekujemy naturalnie zawsze tych najlepszych… a co najmniej dobrych. Mało było ostatnio takowych,- starałam się jednak dźwigać jakoś to- co przynosił każdy następny dzień. Mijający właśnie tydzień- to najgorszy z wszystkich po nowym roku. Dla mnie…- wiadomości jakie przyszły pocztą, znów powaliły na kolana… ale także dla mojej rodziny. Nie mogę pogodzić się z niesprawiedliwością losu… Wiem niezgoda-rujnuje. Dlaczego jednak okrutny los spotyka tych niewinnych? Podobno Stwórca nakłada na nas tylko taki krzyż- jaki jesteśmy w stanie udźwignąć. Podobno wszystko to nas utwardza i hartuje… Czy jednak krzyż jaki nakłada na naszych najbliższych jesteśmy w stanie dźwigać i my? Trudny przeżywamy teraz czas. Robimy wszystko by sobie poradzić i przepchnąć trudności jakimi raczy nas los. Coraz trudniej radzę sobie ja… i coraz trudniej moja rodzina. Czułam… wiedziałam, że ten rok będzie fatalny.
Tęsknię za wiosną… Za ciepłem i słońcem… Za kwiatami i śpiewem ptaków w parku. Tęsknię do dni spokoju i stabilizacji… Oczekuję dni… w których od rana zasiądę przy sztalugach i wejdę w świat wypływający z farbą spod mojego pędzla. Teraz nie mogę… Sztalugi patrzą na mnie z wyrzutem… a ja –NIE MOGĘ! Nie umiem… nie potrafię… a może po prostu nie chcę…
Zaklinam cię wiosno…- zaklinam piękny czasie nadziei i odrodzenia. Czasie łatwiejszy i lżejszy do przeżycia. Przyjdź niespodziewanie szybko i ogrzej strudzone… mało zdolne już do walki dusze.




















1 komentarz:

  1. Bardzo ciepło cię pozdrawiam i podziwiam te TWOJE foty kwiatów... SĄ PIĘKNE. I TA MUZYKA... ACH, ŻYCIE !

    OdpowiedzUsuń