poniedziałek, 20 lutego 2012

walka...


Kontynuuję postanowienia noworoczne. Zarejestrowałam się dziś do ortopedy i do rehabilitanta na zabiegi masażowe. Ortopeda i owszem na 5 kwietnia,- więc na Święta Wielkanocne będę miała następne skierowania na badania. Zabiegi to chyba ogólnokrajowy rekord czekania….- 5 listopada. No co?!- może dożyję. I tak sobie pomyślałam… że chyba najlepiej było by gdyby położono mnie do szpitala i wszystkie badania zrobiono od razu na miejscu. Marzenia!... Pewnie że marzenia. Ludziom chorym zabrać możliwość leczenia i razem ze starszym pokoleniem do eutanazji. Młode… zdrowe pokolenie, będzie samo na siebie pracowało- jeśli idzie o emerytury.
Nie dam się. Sukcesywnie będę chodziła do specjalistów i na badania. Tak  bardzo cierpię z powodu niedoskonałości mojego organizmu, że czas determinacji już nadszedł.
Nowy rok rzucił mnie na kolana. Dociska do ziemi i już nawet znajomym nie przyznaję się w jakim jestem stanie. Stresy niszczą organizm i nijak nie idzie wstać. W najbliższym czasie czekają mnie dwie bitwy. Ich wynik decyduje o wygranej wojnie. Jeśli ją przegram- nie wiem co zrobię. Dlaczego ciągle narzekam?...- Dlatego że nie radzę sobie z życiem. Nie radzę sobie z niczym. A chciałabym żyć spokojnie i w miarę dostatnio. Mieć „pęda” do malowania i być szczęśliwą. No tak… wiele chcę… Chcę być AŻ szczęśliwa.




2 komentarze:

  1. Nie chcesz niczego nadzwyczajnego...chcesz tylko normalnie żyć, bez tego całego balastu. U naz na zabiegi zapisują dopiero na lipiec, chyba że prywatnie, wtedy czeka się 2 tygodnie...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj. Dostałam wiadomość, że zostałam zakwalifikowana do sanatorium na leczenie...Czas oczekiwania 18 miesięcy. Jest się z czego cieszyć...Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń