sobota, 30 czerwca 2012

przed kolejną wystawą...

Czas ucieka niemiłosiernie… Godziny mkną jak szybkie, japońskie pociągi. Czasami nie zdążam schować pościeli… gdy zajmuje ją ktoś, kto uwielbia spać w miękkich pieleszach swojej pani. Że pozuje?... Ależ skąd… „Układanie” się podczas drzemki to specjalność mojego kota.




Zimowe leniuchowanie czas nadrobić. W niedzielę znów wystawa. Nie pojechałabym, bo nie malowałam nic nowego- ale proszono. W ciągu tygodnia zrobiłam trzy prace.
Obiady to kanapki lub kurczak z rożna…- z marketu. Na zrobienie wystawy mam jutro trzy godziny. Ale już przywykłam do tego pośpiechu… Długi także. Męczące jest gorąco… Nie znoszę upałów. W poprzednim życiu mieszkałam chyba w chłodniejszym klimacie. 











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz