niedziela, 3 czerwca 2012

moje kamienie...


Ostatni pomysł chyba jest udany. Wróciła chęć do pracy. Czas jeszcze bardziej się skurczył, ale co tam. Wszystkim moje kamyczki bardzo się podobają. Sama z chęcią patrzę na leżące prace i nie wiem, które wybrać na prezenty. Ciągnie mnie do obrazów. Nie mam jednak  czasu realizować pomysłów. Praca nad kamieniami jest bardzo żmudna.  Są małe… Zanim ogrzeję dłonią,- zimne. Cały czas lewa rączka-zmarznięta. Z rękawiczką- praca jest niemożliwa. Śliskie kamienie są nie do utrzymania. Próbuję eksponować te do malowania -na słońcu. Zanim jednak się ogrzeją, upływa sporo czasu. Gdy przyjdą upały… z pewnością sytuacja się zmieni.  Przyjaciel wpadł na genialny pomysł. Jest dość kosztowny dla klienta… ale chyba jak na razie jedyny w kraju. Jego wyjątkowość jest tym bardziej ciekawa… że nie ma dwóch takich samych prac. Poza tym- kamień w domu… poza energetycznym szczęściem jakie przynosi, emanuje także pozytywną energią przez nieskończony czas. Przecież ten materiał jest nieśmiertelny. O kamieniach można by w nieskończoność. O ich malowaniu- także.

A dziś niedziela i trzeba pomyśleć o obiedzie. Mam kurczaka…. Świeżą włoszczyznę… No to przede wszystkim rosołek. Szybko… smacznie… I nad garem stać nie muszę.


 

 Pewne wydarzenia naszego życia są jak kamienie, po których toczy się lawina.

2 komentarze:

  1. To jest niesamowite, świetne! Bardzo mi się spodobało, szczególnie w takich ilościach:) A napisz, jakiej wielkości są te kamienie, bo nie widać. I gdzie szukasz materiału na prace? To świetny pomysł, świetny projekt. Tylko jeszcze napisz, jak eksponować te cacka? Ściskam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie !!! Każdy kamień ma TERAZ "swoją własną duszę". Na pewno będą się podobać... Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń