wtorek, 8 maja 2012

zasrana sprawa...




Kocham zwierzęta choć niekoniecznie wszystkie. Po prostu niektóre z nich nie wzbudzają mojej szczególnej sympatii… co nie znaczy że jestem na NIE. Marzenia o wspaniałym nowoczesnym akwarium już nie zrealizuję, choć obserwacje życia tętniącego w tym szczególnym „naczyniu” bardziej mi odpowiadają  niż oglądanie TV. Wycisza mnie i relaksuje przypatrywanie się tej scenerii… a dodatek dobrej muzyki wprowadza w stan szczególnego zadowolenia.
                                                

. Wiosna napędza śpiew ptaków zarówno w dzień jak i w nocy. I ten właśnie fakt rekompensuje wady mieszkania na obrzeżach parku. Czy są wady?- dociekał będzie niejeden czytelnik. SĄ!!! Pierwszą jest fakt, upodobania sobie konarów drzew przez ptaki „duże”. Uwielbiają drzewa ogromne i tam właśnie wiją gniazda i wychowują młode. Gatunków takowych jest kilka z cukrówkami włącznie. Ale to nie cukrówki  wydzierają się całymi dniami przed oknami. Wrony…. kruki… tudzież inne o nie najpiękniejszej barwie „głosu” wiodą prym dniem i nocą także. Liczona pobieżnie ilość gniazd na najbliższych drzewach nie zamknęła się ilością 60 sztuk. I zawartość tejże ilości …oblot czyni zostawiając odchody pod oknami i na karoseriach samochodów. O ilości guana pod drzewami –przemilczę. A po deszczu????- Zostawiam to Państwa wyobraźni. Nie tylko jednak „góra” smród czyni.







                                                                                           
. Obrzeża parku -to teren spaceru właścicieli psów z ich zwierzątkami. Minimum trzy razy dziennie… właściciele conajmniej 200 pupili wyprowadza swoje czworonogi „do ubikacji”,- czyli na trawniki pod oknami lokatorów szczęśliwych, że mieszkają w tak wspaniałej okolicy. Nie… nie…. Nie żadne torebki na odchody,- choć wiszą pojemniki z takowymi na każdej parkowej latarni. Nikt nie uprząta psich kup… a w momencie gdy pieski przykucają w wiadomym celu… WSZYSCY bez wyjątku odwracają twarz w zupełnie inna stronę jakby chcieli tym dokumentować że „nie widzą”. No i oni problemu nie widzą… „Czują” problem tylko mieszkańcy bloku. I jeśli państwo myślicie że właściciele psów nie pozwalają obsikiwać kół u samochodów- także się mylicie. Przecież to nie ich samochody. I niby jest to centrum miasta… I przed ratuszem leży od rana dywan z psich odchodów… Problem istnieje i nikt nie myśli podejmować skutecznych kroków by zmienić taki stan rzeczy. Zasrany ma Pan problem Panie Prezydencie…






1 komentarz:

  1. Ten temat zawsze podnosi mi cisnienie. Pnkt uno wlasciciel placi podatkek za psa.Ponoc jest bezrobocie mozna zatrudnic ludzi do sprzatania gowienek a zarazem papierkow.... husteczek higenicznych zucanych na trawke ktore jakos nie przeszkadzaja i inne smieci ludziom wrazliwym na czystosc trawniczka. Zbieram gowienka po moim jak narobi czasem na chodniczek. Z trawki nie bede,gowienko pieknie sie wchlonie. Punkt 2 kiedys byly same lasy i bylo to naturalne teretorim ptaszkow i innych zwierzatek ktorym czlowiek wycina te drzewka beudujac nowe osiedla pod ich drzewkami. Ptaszki musza gdzies spac i swoje potrzeby zalatwiac. Milego dnia

    OdpowiedzUsuń