poniedziałek, 28 maja 2012

Wiosenny czas…


To…. Co widzę ze swoich okien pokazuje rytm przyrody. Jest więc  kolorowe lato… ruda jesień i biała zima. Jest wiosna, na którą czekam co roku z niecierpliwością. W tym roku rozpoczęła się gniazdem gołębi na parapecie budynku naprzeciwko. Rodzice doczekali się dwójki wspaniałych maluchów, które dawno już wyfrunęły.



A potem zaczęły zielenić się drzewa. Najpierw trochę nieśmiało z powodu niespodziewanych przymrozków… Buchnęły bukietem, gdy zrobiło się już zdecydowanie ciepło.



W ubiegłym roku nie kwitły akacje. Nie wiem dlaczego… Może sroga zima… A może wiek… Mają już chyba z 60 lat.
W tym roku zakwitły znacznie szybciej niż zawsze. Mają zdecydowanie mniej kwiatów, ale pachną jak zawsze… Przepięknie…. Najintensywniej nocą.
Któregoś roku… właśnie w takim czasie… nocą,- skrzywdzono w parku młodą dziewczynę. Odór złoczyńcy mieszał się z wonią akacji. Nie mogła wołać o pomoc… Nie mogła krzyczeć… W milczeniu czekała końca tortur. Bydlaka nigdy nie odnaleziono… Nigdy nie poniósł kary za swoją zbrodnię. Teraz- oświetlony park- nie niesie ze sobą aż tylu niebezpieczeństw, chociaż….









Balkony obsadzone już kwiatami. Niezupełnie zrealizowałam swoją koncepcję. Nie miałam siły szukać wszystkich zaplanowanych gatunków. Najważniejsze że roślinki są silne. Rosną jak burza i pachną oszałamiająco. Nawet tuja sięga już prawie końca okna. Cebulka nie zawiodła i mam już swój, nie pędzony chemią szczypior.








Brunek całymi dniami siedzi w oknie. Jest ciekawski wszystkiego i gdy dzieje się coś szczególnego miauczeniem woła mnie do okna.


Ta wiosna przyniosła także chorobę… Na zapalenie płuc chorowałam bardzo długo… a i dziś kaszlę jeszcze, odksztuszając resztki nieszczęścia. Kociak „chorował ze mną” (symbolicznie). Towarzyszył nie tylko w łóżku, ale także podczas każdej wykonywanej przeze mnie czynności. Nawet, jeśli była to poranna czy wieczorna toaleta.









Spotkała mnie także tej wiosny- śmierć przyjaciółki. Była chyba kimś więcej… Siostrą… powiernicą… jedyną osobą, która wiedziała i rozumiała wszystko. Brakuje mi jej BARDZO… Nie pogodziłam się z Jej odejściem… Nic , nie jest już takie samo.
Otrzymałam dziś od przyjaciela materiał do pracy nad jedną z nowych dziedzin mojej twórczości. Jutro zaczynam… Czy będzie miała powodzenie?- nie wiem. Może los poszczęści.
Tak wielu ludzi oburzał strajk artystów. Zamknięte galerie… muzea… Trzeba jednak nim być… by zrozumieć jak żyją ludzie utrzymujący się ze sztuki. Artyści zawsze byli „dziadami”. Tylko nielicznym się szczęściło. Ich prace nabierały wartości pośmiertnie… Korzystali spadkobiercy.
Niebo zaciąga się chmurami. Może popada… Chciałabym… Trzymam w ręku czerwony kamień. Ogrzewam swoją energią, karmiąc się jego… Na szczęście…





Uzupełnienie wpisu… godzina 22.20
Chińska latarenka wzbudziła zainteresowanie. Na życzenie „dośki” –(komentarze) zdjęcia z wieczoru.

zdjęcie od strony mieszkania...



zdjęcia z balkonu...

Rozpoczęłam malowanie kamieni. Pierwsze egzemplarze to próby.





5 komentarzy:

  1. Anka fatalnie że chorowałaś , oj fatalnie .Wiosnę i lato kocham , reszta może dla mnie nie istnieć , a kotowaty fenomenalny.


    macham słonecznie gratulując balkonowego ogrodowego , zachwyciłam się CZYMŚ pięknym na kokardzie

    macham słonecznie - Dośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest śliczna,zwłaszcza że kocham takie klimaty.Anka domagam się bezwzględnie zdjęcia zapalonej latarenki .

      Usuń
  2. Co to za klatka na sznurku....? pozdro

    OdpowiedzUsuń
  3. za taki tekst, obrazki, muzykę i "coś jeszcze" napisane z boku, można tylko "przytulić" ciepłymi myślami... pozdrawiam Panią siostrę Wagę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, ciekawe to malowanie kamieni, chyba jeszcze się z tym nie spotkałam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń