niedziela, 13 maja 2012

niedzielne codzienności...


Mija dzień za dniem a ja nadal kaszlę. JEST lepiej, bo to już tylko dwa razy dziennie organizm… a właściwie płuca czyszczą się z tego- co zbędne. Kontrola u lekarza… Zadowolony z leczenia. Na pytanie o męczący kaszel wyjaśnia,- po tak ciężkim schorzeniu nabłonek w płucach regeneruje się nawet do miesiąca czasu. Witaminy A i E szczególnie- w zwiększonych dawkach. Normalny pakiet witamin jeszcze, conajmniej ten miesiąc. Uważać przy kaszlu bo zdarza się nawet złamanie samoistne żeber. Zdrowy tryb życia… i jak na razie oszczędny tryb życia. I stosuję oszczędny tryb życia, bo jak na razie na inny nie mam siły. Balkony obsadzone kwiatami. Pelargonie zwisające… zwykłe… surfinie i petunie hybrydowe. Roślina zwisająca potocznie nazywana jaśminem i odmiana pelargonii o postrzępionych liściach. Jest też donica ze szczypiorkiem i pietruszką naciową. Parasole na balkonach już stoją i fotelik… abym miała namiastkę parku, gdy nie wychodzę. Poranna kawa naturalnie na balkonie przy śpiewie ptaków i krakaniu wron, gawronów i kruków. Widok na prześliczny park i wybuchającą zieloność. Powróciłam znów do miodu. Dziś pierwszy raz herbata z tym płynnym złotem. Może nie podrażni… a pomoże w rekonwalescencji na pewno. Marnują mi się fiołki afrykańskie. Nigdy nie miałam do nich „ręki” ale w tym roku szczególnie mnie zawodzą. Jeśli dalej będą takie oporne nie będę na silę trzymała ich przy sobie. Ilość kwiatów jakimi opiekuję się w domu jest spora… z innymi, nie mam żadnych kłopotów.
Długiego coś „ugryzło”… Noga napuchnięta i boli. „Kuśtyka” gdy chodzi i niezbyt dobrze się czuje. Podejrzewamy jakiegoś pająka albo innego owada. Od wczoraj więc wapno… fenistil… i altacet.  Jeśli nie będzie lepiej nie obejdzie się bez lekarza. W Jego pracy na szefa padł blady strach. Niestety w firmie dopuszczono do sytuacji w której brakowało pracowników i chłopak dwoił się i troił żeby szła produkcja. Pracował po 12 godzin i nawet po przyjęciu kogoś na wakat, Długi nie miał czasu na wyszkolenie delikwenta. Jeśli teraz nie byłoby Go w pracy kilka dni bomba by pękła. Ano… tak to jest jak nie myśli się perspektywicznie. Śmieszą mnie te telefony kilka razy dziennie, z pytaniem o samopoczucie. O zdrowie się martwią…. O wynagrodzenie za tak ciężką pracę niestety NIE.  Jak to u nas…  W DEMOKRACJI…
Wczorajsze lenistwo nadrobić muszę dzisiejszym dniem. Że niedziela?... No cóż teraz to właściwie nic się już nie liczy. Nic nie jest ważne. Teraz żyje się inaczej. Choroba zajęła mi zbyt wiele czasu by dziś odpoczywać. Jakie życie… taka śmierć…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz