poniedziałek, 27 czerwca 2011

wspomnienie...


Chłód pomarańczowego soku przypomniał mi jeden z letnich dni spędzonych z Tobą. Dziwiłeś się sam sobie że można aż tak kochać kobietę. Że Twoja dorosłość… oswojona bardzo doświadczeniami z piękną płcią, potrafi się aż tak zapamiętać w uczuciu… Wówczas milczałam… Nie zaprzeczałam i nie mówiłam, że w życiu nie ma nic stałego. Że zmieni się uczucie… zmienisz się Ty… i wszystko co teraz trwa wspólną chwilą. Zapomniałeś o tym zmienianiu,- albo nie chciałeś dopuszczać myśli, że te piękne chwile będą kiedyś tylko przeszłością. Pohamowałam Twoje słowa dopiero wówczas gdy zaczęły padać zapewnienia „na zawsze”. Nie mogło być na zawsze… a jeśli już,- to… to Twoje „zawsze” trwać będzie tylko jakąś chwilę. Teraz wiesz,-  że miałam rację. Jakże często… Za często… Ileż razy ten mój cholerny rozsądek zatruwał cudowne chwile. Teraz także… Odrzucę te wspomnienia bo ranią, a ran mam już dość.  Jeszcze jeden łyk soku. Nie….. Ten smakuje przecież zupełnie inaczej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz