środa, 26 października 2011

po nieprzespanej nocy...


Fatalnie spałam dzisiejszej nocy a właściwie NIE SPAŁAM… Już wieczorem czułam, że będzie „coś nie tak” i zrobiłam wiele, by przeczucia się nie sprawdziły a jednak… Rzucałam cholerami leżąc w ciepłym łóżeczku i zastanawiałam się - co zrobić by zasnąć. Nie spałam i jestem wściekła… zmęczona… i lepiej dziś do mnie się nie zbliżać. Może odeśpię do południa… a może nie. Poczytałam blogi  które odwiedzam… Zjeżyłam się na wszystkie okropności tego świata i boli mnie głowa. Potrzebuję miłości i opieki… Dobrego słowa i sporo ciepła serdecznego… Jest mi ciężko żyć… i coraz ciężej normalnie funkcjonować. Długi stara się jak tylko może i umie… ale nic to nie pomaga. Tak strasznie ciężko samej funkcjonować w tym zasranym świecie!... Nie malowałam już ponad miesiąc… i wcale mnie jakoś nie ciągnie do pracy. Zmobilizowałam się tylko do zrobienia porządku na cmentarzu. Pogrzeb na którym byłam naciągnął na myśli refleksje,- o których lepiej jak najszybciej zapomnieć. Albo to zmieniająca się aura… albo zwyczajnie głupieję. I tylko kwiaty jesienne lubię. WSZYSTKIE… włącznie z tymi uważanymi za „cmentarne”. Bo nie ma kwiatów cmentarnych. Na grobach w miarę zmieniających się pór roku pojawiają się wszystkie. A jesienne są wyjątkowo cudowne. Prawie szósta a tak jeszcze ciemno… Nie znoszę tych krótkich dni i prędko zapadającego zmroku. Kiedyś było inaczej. Lubiłam patrzeć na oświetlone ulice i wracających do domów ludzi. Wszystko się zmienia w życiu człowieka… Tak szybko i niepostrzeżenie… Czas przepływa jak rzeka pod oknami… której się nie zauważa. Już środa… A może DOPIERO?!






                           

1 komentarz: