sobota, 17 marca 2012

wartość 30 groszy...


Każdego wieczora podsumowywanie umierającego dnia i nieśmiałe plany na ten nadchodzący. Czy… i jaki będzie…. Co przyniesie… i jaki problem ze stada jakie ostatnio przechodzi przez mój dom się pojawi. Bo przysłowie mówiące że nieszczęścia chodzą parami- przestało u mnie już działać. Przez mój dom przechodzą ostatnio stada problemów i chyba zaczynam już wszystko olewać. Podobno to swoista obrona organizmu objawiająca się odsuwaniem problemów… zamiast ich rozwiązywania.
Przestaję powoli czytać newsy, bo rozdrażniają mnie niepotrzebnie i przestanę się już zastanawiać  czy warto żyć jak uczciwy człowiek… a opłaca się być osobą, której udawane rozchwianie emocjonalne daje niewyobrażalne korzyści. Jesteśmy dziwnym i niepowtarzalnym społeczeństwem w którym nie wiem czy chcę jeszcze egzystować. Nie chcem ale muszem… powiem tak- jak osoby które w określonych okolicznościach zrobiły niesamowitą polityczną karierę, tak naprawdę o polityce wiedząc tyle… ile dowiedziały się od kolegów spawających na stanowisku obok.
I muszem akceptować działania instytucji które jeszcze często wprawiają mnie w osłupienie. MZBM pod którego zarządzaniu podlega moje mieszkanie, to wyjątkowo debilna instytucja… i wydawało mi się że nie jest już w stanie zaskoczyć mnie niczym. A jednak…. Ale najpierw wyjaśnienie. Większość korespondencji z lokatorami, załatwia w sposób „ekonomiczny” wyręczając się gospodarzami domu zwanymi potocznie cieciami. Wchodzi więc pan dozorca do klatki schodowej i wkłada do skrzynki otrzymaną w administracji korespondencję która najczęściej jest wysokością comiesięcznego czynszu. Tak proszę państwa bo co miesiąc czynsz jest w innej wysokości ( z różnych przyczyn)… a przede wszystkim ważne jest to… że co miesiąc należność wpłacamy na inne konto (?). Wyjątkową korespondencję w postaci nadpłat czy niedopłat…. MZBM wysyła nie wiadomo dlaczego pocztą. I otrzymałam właśnie ostatnio taka korespondencję. W pięknej kopercie emanującej nieskazitelną bielą… zaadresowaną ręcznie… opłaconą według taryfy. Koperta ta zawierała rozliczenie wywożenia śmieci z bloku za rok 2011. Z wyliczeń „wypadło”…. że mam niedopłatę w wysokości 30 groszy. Takkkk to nie pomyłka w pisaniu posta… Trzydzieści groszy mojej niedopłaty kosztowało MZBM około 2 złotych by mnie o tym poinformować. Usiadłam natychmiast do komputera i dokonałam przelewu tejże kwoty. Gdyby komputer mógł mówić z pewnością usłyszałabym porządny elaborat na temat gospodarności. Schowałam skrzętnie kopertę z korespondencją i jakem daleka od pieniactwa i złośliwości postanowiłam, że wykorzystam sytuację przy nadarzającej się okazji.
I wiosna idzie moi mili… Szczypior i pietruszka naciowa posiana i już wzeszła. Słońce dziś świeci w okna i krzyczy że czas żegnać zimę. Zaplanowałam na dzień dzisiejszy wizytę na cmentarzu. Zacznę porządki od tego miejsca bo najdalej od domu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz