poniedziałek, 19 marca 2012

sknera wiosną...


Zawsze byłam osobą bardzo rozrzutną. Oszczędzanie to moja pięta Achillesowa i myślałam że już nic tego nie zmieni a jednak… Właśnie otrzymałam rozliczenie ciepła za rok ubiegły. Zima poprzednia była okrutna i nie podejrzewałam że udało mi się cokolwiek zaoszczędzić. Liczyłam tylko na to, że nie będę musiała dopłacać,- z racji łaskawości zimy właśnie odchodzącej. Niespodzianka jaka mnie spotkała zawirowała w głowie i razem z ciepłem na dworze pomieszała zmysły. Oszczędności jakie poczyniłam przekroczyły kwotę 730 zeta…(!) No i co?...  No i chyba pobiłam rekord bloku i będę teraz podejrzewana o sknerstwo. A wcale nie siedziałam w zimnie… Zadałam sobie po prostu trudu by systematycznie regulować pobieranie ciepła.
Porządki przedświąteczne już rozpoczęłam. Załatwiony cmentarz. Piorę kolejno wszystko co jest „na wierzchu”- potem będzie mycie… Mam nadzieję zdążyć do 7 kwietnia. Okna myć będzie Długi. Czynność tę wykonuje bez wchodzenia na drabinę czy stołek, więc niech się wykazuje.
A wiosna jest już cudowna. Ptaki wprost drą się, przekrzykując w trelach jeden drugiego. Gawrony, kruki i wrony- już wysiadują młode. Teraz czas na zieleń i kwiaty. A ja?... Lepiej milczeć… Podobno to złoto.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz