poniedziałek, 23 maja 2011

Nasze oceny...


Jak bardzo często zdarza nam się wymagać od innych takiego samego jak nasz sposobu zachowania, takiej samej interpretacji zdarzeń, takie samego zdania i sposobu myślenia? Wiadomo…- prawie zawsze .Człowiek jako istota ułomna popełnia przez cały swój żywot szereg błędów. Nie ma nikogo kto ustrzegłby się oceniania innych,- mimo swoich własnych wad. Jakże często ich nie widzimy. Czy mamy do tego prawo? Różne są sposoby, na jakie umysł sortuje sobie dane. Ocena innych sprawia, że kojarzymy i odbieramy konkretnych ludzi w konkretny sposób. Rozumując tak dalej można rzec, że mimowolne ocenianie innych jest narzędziem gatunkowym.   Myślę że mamy… Czy potrafimy jednak oceniać wszystkich obiektywnie? Ale w tym przypadku obiektywnie, nie znaczy taką sama miarką. Z "miarką", którą oceniamy innych jest jak z linijką - posiada odpowiedni kształt, długość, jednostki miary oraz precyzję .Gdyby dwie osoby chciały zmierzyć długość patyczka, a każda z nich miałaby przy sobie inną miarkę to wyniki mogłyby wyjść różne. A co by było, gdyby którejś osoby linijka była za krótka, albo w innym kształcie lub nieprecyzyjna? Co ciekawsze, najczęściej jest tak, że na "naszej miarce" mamy całkiem różne jednostki, dla których nie ma przeliczników. Precyzja z jaką mierzymy lub sposób przyłożenia miarki jest różny - zamiast długości mierzymy szerokość. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika że nie potrafimy tolerować inności, a za zwrotem „toleruję" kryje się myśl- jesteś w błędzie, myśl sobie tak, rób tak, lecz nie chcę mieć z tobą do czynienia". Tak jest najczęściej i najłatwiej.Zrozumienie zagadnienia sposobu oceniania innych, niesamowicie poprawia relacje  z ludźmi i podnosi jakość życia. I mnie zdarzało się wielokrotnie "mierzyć" innych swoją miarką i wyciągać błędne wnioski.A należało zastosować inne kryteria oceny, użyć innej miarki… i  spróbować zrozumieć. Najlepszym sposobem jakim znam na zrozumienie innego człowieka jest komunikacja, rozmowa, pytania, wymiana poglądów. Im częściej będziemy spotykać osoby różniące się od nas, posiadający inny zestaw miar tym nasz "zbiór miar" się powiększy. I w ten sposób szybciej zrozumiemy nowo napotykane osoby, dokonując korekty naszych opinii już dokonanych... Współczesne cywilizowane społeczeństwa zaspokoiły już potrzeby filozoficzne i bezpieczeństwa. Szukamy teraz przede wszystkim sposobów zaspokojenia potrzeby przynależności i uznania  . Większy "zbiór miar" podnosi jakość życia, bo nic tak nie podnosi pogody ducha jak zrozumienie i dobry kontakt z innymi osobami.
Tematu generalizowania opinii o grupie, na podstawie jednego jej przedstawiciela nie poruszam… tak- jak nie poruszam tematu „wyszukiwania” przykładu osobnika zdegeneralizowanego, by w sposób niski ocenić grupę. To właściwe politykom (choć naturalnie nie tylko) a ta grupa ludzi ma u mnie ocenę bardzo niską.
Znikam na jakiś czas. Ślad nastroju mijających dni zostawiać będę w postaci piosenek.








2 komentarze:

  1. Zgadzam się z Panią-Anno. Dodam jeszcze że zawsze przylepiona opinia idzie za nami bez względu na to czy jest pochlebna czy nie. Czy jest prawdziwa, czy złośliwa. I dlatego w ocenach trzeba być bardzo ostrożnym by nie krzywdzić ludzi, którzy na to nie zasługują. Pozdrawiam Robert.
    ps. Dziwnie tu jakoś z tymi komentarzami Anno ale jakoś staram się sobie radzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ciotka zawsze powtarza,że osoba która krzywdzi drugą osobę,sama zostanie skrzywdzona.Że ponoć to wraca w dwójnasób.Staram się postępować
    w zgodzie sama z sobą.

    OdpowiedzUsuń