niedziela, 17 kwietnia 2011

Miniony tydzień...


Największą zapłatę za pracę malarza stanowią wystawy jego prac… a zwłaszcza wernisaże. Na finisaż- przychodzą właściwie już tylko nabywcy. Ale ten finisaż jest dla autora także bardzo ważny… bo już wie, czy zapłaci rachunki… czy nadal będzie chodził głodny. Piątkowe otwarcie wystawy to spory mój sukces, który z przyjemnością uwieczniał na zdjęciach Długi.  Zabrzmi to nieskromnie, jednak z dumą patrzyłam jak goście robili sobie na tle moich prac- zdjęcia. Inspiracje Klimtem zrobiły furorę nawet wśród koleżanek i kolegów „po fachu”. Należy mi się uznanie choćby za nakład pracy, jaki włożyłam w te obrazy.  A kwiaty? No kwiaty to wyjątkowy akcent, bo cieszą oczy długo jeszcze po uroczystości. Jak zawsze nie zawiedli znajomi i jak zawsze zawiodła rodzina. Koniec chwalenia siebie.
Miniony tydzień wykończył mnie zupełnie. Szczęściem,- generalne porządki zrobiłam miesiąc temu… a teraz zostało już tylko bieżące sprzątanie. Roślinki, które siałam i pikowałam, rosną marnie. Mieszkanie nie zapewnia im najlepszych warunków, choć pracownię mam bardzo jasną i słoneczną. Wkurzyłam się wczoraj i wysadziłam je na balkon. Chcą- niech rosną… Nie chcą- płakać nie będę. Zmarnował mi się natomiast dokumentnie grudnik. Obcięłam końcówki i wsadziłam jednak w ziemię, bo do roślin przywiązuję się tak- jak do przyjaciół…
Zmęczenie… Znów jak jesienią odczuwam ciągłe zmęczenie. Na nic nie mam siły i ciągle ciągnie mnie do poduszki. Odpuszczam więc sobie walkę z samą sobą i ulegam temu, czego oczekuje ode mnie moje ciało. Kawę już pijam. Jeszcze słabą… z mlekiem… ale już nie odmawiam sobie tego, co tak lubię. I przyglądam się wiośnie, która ruszyła krwioobieg w przyrodzie. Tylko we mnie wszystko stoi… do głębi… gdzieś jakby do końca… Wejdę w pracę…. Tam najlepiej się czuję.







1 komentarz:

  1. wow, jesteś malarką! Ale super, bardzo podziwiam artystów. Oczywiście tych prawdziwych, a nie takich, co robią tanią sensację. Ale widzę po blogu, że w Twoim przypadku tak nie jest.

    A jak ma się czym chwalić, to się trzeba pochwalić. Bo, jak mawiała moja ulubiona autorka, "trzeba mieć z czego być skromnym." :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń