wtorek, 26 kwietnia 2011

Czas poświąteczny...



Święta są okazją do rodzinnych spotkań… i to jest w tej chwili dla mnie jedyną ich atrakcją. Jeszcze kilka lat temu choć niekoniecznie lubiłam Wielkanoc,- święta bożonarodzeniowe były dla mnie czasem cudownym, magicznym i wyczekiwanym. Dziś… nie cieszą… i nie lubię, ani jednych ani drugich. Tak mi się porobiło i nic na to nie poradzę. Wszystko dopisało… z pogodą włącznie,- a ja cieszę się, że już z tym wszystkim koniec.
Wysianie wczesną wiosną nasionek skończyło się niepowodzeniem. Muszę teraz pomyśleć o kwiatkach na balkony. Pomysł umieszczenia w korytkach trzmieliny zaowocował otrzymaniem materiału na sadzonki. Odpowiednio spreparowane czekają w wodzie na korzonki. Kilka maleńkich tujek także zagospodaruję. Muszę tylko nabyć parę odpowiednich, zielonych doniczek.
Praca zatytułowana „Marysia” zawiśnie w galerii za kilka dni. Za kilka dni zakończy się także wystawa i będę wiedziała czy była to wielka ściema i klapa… czy rzeczywiście obrazy zostaną sprzedane. Podziw to nie wszystko. Dobry obraz,- to obraz sprzedany i już.
Całą sobą odnoszę wrażenie jakby gdzieś w kącie czaiło się jakieś zło. Może to nadwrażliwość na zmianę pory roku… a może rzeczywiście jakieś nieszczęście czeka na swoją kolej. Trudno… Jeśli się wydarzy przyjmę z pokorą jak i wszystkie dotychczasowe. Tylko kiedy przyjdzie czas na zmniejszenie krzyża który niosę?
Wiosna cieszy oczy. Tak „młodo” i ślicznie wszędzie. Tak radośnie,- choć świat taki podły.





















1 komentarz:

  1. Anka!- rozmawiałyśmy kiedyś o życiu. Sama mówiłaś, że ta sinusoida urozmaica i choć czasami daje w tyłek, ukwieca nasze życie. Tyle razy juz w ten tyłek dostałaś, że powinnaś być twarda jak ten kamień przy drodze. Pamiętaj, że czy to człowiek czy życie- gdy kopnie w ten kamień, zaboli i ta noga, którą go kopano. Zrób sobie kawę i obejrzyj jakąś dobrą komedię. Ściskam Cię Ty mój aniołku.
    Maryla

    OdpowiedzUsuń