sobota, 26 marca 2016

CZAS...



Mam znajomego... który zawsze mówił : - ciągłe powtarzanie "nie mam czasu" jest niekulturalne... świadczy o nieposzanowaniu rozmówcy i braku wewnętrznej organizacji człowieka. Tak... Ten starszy dystyngowany pan nigdy nie kończył rozmowy zdaniem "lecę bo nie mam czasu". Uważał bowiem że pominięcie słowa "dla ciebie" nie czyni go grzeczniejszym. Rozmowy które musiał przerwać właśnie z powodu pośpiechu kończył:- "zadzwonię do ciebie i umówimy się na pogaduchy lub od razu umawiał się na konkretny dzień i godzinę. Takie zachowanie czyniło go nie tylko osobą wyróżniającą się kulturą... ale i poszanowaniem rozmówcy. Mimo iż był człowiekiem wyjątkowo zapracowanym,- dla każdego znajdywał chwilkę czasu na zwykły, ludzki kontakt. Słowa "znajdywał' użyłam we właściwiej formie. Odszedł... zostawiając po sobie wspomnienie człowieka wyjątkowego, który jak mówią teraz znajomi "potrafił opanować czas". To prawda że często wydaje się nam jakby czas przyspieszył... Jakby biegł inaczej jak kiedyś i skracał nam nasze życie w wyjątkowy sposób. Dostosowujemy się do nowego sposobu na istnienie zostawiając w tyle miłe zwyczaje. Co zyskujemy a co tracimy? Ocenę zostawiam Wam. Ja swojej już dokonałam.
Odnośnie czasu... MAMY WIOSNĘ!
U mnie przygotowania do niej i świąt rozpoczęłam od zewnętrznego wystroju mieszkania. W korytkach kwitną prześliczne bratki a w wiszącej donicy "zakwitły" krokusy. Uwieszone świąteczne jaja, zwracają uwagę przechodniów.



Sprzątanie całego mieszkania załatwił Długi. W obustronnym milczeniu... bo z doświadczenia wiem, że podczas tych czynności lepiej się do niego nie odzywać. Dostał listę czynności jakie należy wykonać i już. Zdążyliśmy wywieźć do media zepsuty sprzęt który "zawalał" nam korytarz. Wprawdzie "po ciemku"... ale niestety z pracy młody człowiek przychodzi już o zmroku. Krzątałam się po domu... krzątałam... i do świąt jakoś przygotowałam. Tylko kociak nygusował i spał grzejąc "nogi" o żeberka grzejnika. 


Sprzątanie zakończyłam uwieszeniem wianuszka wielkanocnego na oknie.

Jest sobotni wieczór... Dopiero teraz odebrałam pocztę i nie chce mi się nawet przejść na fotel. Ciągle czuję osłabienie. Nie mogę "uciągnąć" wręcz nóg, by przejść kilka kroków. Zmierzyłam w końcu ciśnienie. No tak 96/62... mimo wieczoru- kawa. Może postawi mnie na nogi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz