sobota, 10 września 2011

w moim magicznym domu...

Zupełnie nie mogę przystosować się do godzin zabawy Brunka. Budzi mnie o 6.00 rano z prośbami o zabawę w aportowanie… Otworzenie balkonu, bo musi sprawdzić „co na dole”… Wymusza na mnie pójście do łazienki (bo taka procedura po wstaniu z łóżka) i zrobienie sobie w kuchni picia. Zazwyczaj jest to kawa… jednak protesty żołądkowe nie zawsze na ta kawę pozwalają. Dziś będzie herbata. Siedzenie przy komputerze i patrzenie mi w oczy sygnalizuje czas odpalenia sprzętu i odebrania poczty. Odczytania newsów i odpowiedzi na korespondencję. Potem toaleta i śniadanie. Niesamowite jest to- że zwierzęta wyczuwają godzinę i to- co jest do zniesienia latem… zimą, gdy jeszcze ciemno to wręcz katorga. Narzucił mi jednak futrzak regułę i dobową kolejność czynności… i w końcu chyba się przyzwyczaję. Długi rozpoczyna drugą część urlopu (przerwano mu urlop, bo „był tak bardzo potrzebny”). Przez te dwa długie tygodnie oszaleję, bo spędzi je w domu… najpewniej przy PC. Jasne że zmuszę do pewnych prac, które czekają na taką okazję. Porządek w piwnicy… Wizyta na cmentarzu... Umycie jesienne okien i inne,- znienawidzone przez Niego, a konieczne do wykonania prace. Jednak przede wszystkim niech się chłopak wyśpi bo tego brakuje mu z pewnością.
Jego urlop będzie ogromną pociechą dla Brunka. Uwielbia-  gdy Długi jest w domu i zabawia się z nim w każdej wolnej chwili.
W następnym tygodniu muszę w końcu wziąć się za malowanie. Na skończenie czekają 4 prace. Temat mojego miasta zacznę po ich skończeniu. Koniec herbaty… Brunek o tym doskonale już wie. Siedzi i czeka aż wyłączę komputer. Zwierzęta są niesamowite…

                       

2 komentarze:

  1. Pani Anno. Pani miłość do Brunka jest tak magiczna jak Jej dom. Fantastyczny wekendowy wpis. A Opania jak zawsze rewelacyjny. Robert

    OdpowiedzUsuń
  2. witaj!
    A to ci dopiero chuncwot z Brunka, ale miły chuncwot.
    Weny zyczę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń