poniedziałek, 5 stycznia 2015

NOWOROCZNA OPOWIEŚĆ…

Pod koniec października ubiegłego roku,- odszedł od nas mąż mojej koleżanki… a mój kolega.  Bardzo się kochali,- ale los losem i Stwórca swoje plany ma. Została sama w przepięknym domu w jeszcze piękniejszej okolicy. Nie jeździła już z ukochanym do lekarza czy szpitala… a wychodziła wykładać karmę leśnym ptakom. Pewnego dnia… przed świętami… wychodząc do zmrożonego ogrodu, spotkała na schodach kotka. Nie był maleństwem, z pewnością nie miał jednak więcej niż kilka miesięcy. Miauczał i kocim zwyczajem wił się wokół nóg i łasił. Szlachetne serce Bożenki nakazało jej wrócić do kuchni i wyłożyć gościowi co miała w lodówce. Miała tylko kiełbasę… a ta okazała się dla zwierzęcia rarytasem. Od tej pory towarzyszył jej w jej siedlisku. Za każdym spotkaniem swoim niewielkim kocim ciałkiem dawał oznaki sympatii… która z dnia na dzień przeistaczała się w kocią miłość. Minął nowy rok. Zwierzę nie odchodziło, choć jego zachowanie wskazywało na to, iż jest najprawdopodobniej czyjąś własnością. Wczorajsza rozmowa sugerowała że przybysz zostanie na stałe i stanie się towarzyszem życia młodej wdowy. Dostał swój koszyk i ręcznik. Wiadomo już… że pierwszym krokiem będzie wizyta u weterynarza. Ludzie mówią… że nie powinniśmy sami wybierać zwierzęcia. To one decydują z kim zostaną a z kim-nie. Nikt nie powinien żyć samotnie. Stwórca o tym wie i ktoś pojawił się… by dać namiastkę tego,- którego już nie ma. Każdy powinien mieć kogoś do kochania i Bożenka już chyba  ma.

Relacja wideo z mojej ptasiej stołówki (obiecana)- na pasku bocznym.




2 komentarze:

  1. Niech im Obojgu będzie ze sobą dobrze! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Aniu.
    To smutne, ale dalej już optymistycznie. A może to reinkarnacja?
    Pozdrawiam serdecznie i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń