sobota, 25 października 2014

POŚWIĘCENIE…

 
Panowie także oglądają modowe nowości. Z okazji urodzin dostałam przepiękne kolczyki z perłami. Pierwszy rzut oka ocenił je jako zbyt duże… wyzywające… niepraktyczne. Gdy jednak usłyszałam cichy szept że są podobne do tych które nosi księżna Kate… nie rozwijałam już tych ocen ani ciut więcej. Faktycznie… gdyby były w formie łezki a nie kulki byłyby identyczne. W całej więc swojej babskiej głupocie założyłam na uszy i usiłuję się do nich przyzwyczaić. Nigdy nie lubiłam kolczyków. Zawsze drażnią moje małżowiny… bo niestety ciało mam na takie ozdoby zbyt wrażliwe, ale przekłułam sobie onegdaj… jako przekłuwały wszystkie moje koleżanki.  Tak więc paraduję od trzech dni z łzami morza w zaróżowionych uszkach. Najgorzej w nocy… Lubię przytulać się do „jaśka” jednak na razie muszę ograniczyć do minimum te nocne „pieszczoty”.


Mijają więc dni i noce… Uszy różowe….a perły śliczne. Wytrzymam….- dla „piękności” wytrzymam.
Z innych domowych newsów…. Młody facet który ze mną mieszka – zaręczony! Rozmowa dyscyplinująca – przeprowadzona. Na razie jakby zrozumiał i jest nienormalnie bo sielankowo. Niechby tak nienormalnie zostało.
 

2 komentarze:

  1. Witaj Aniu!
    W moim wieku już nowości modowych nie ogladam. No i raczej tradycjonalistą jestem, dżinsy, skóry i takie tam inne duperele.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie juz moje kolczyki w uszy nie "gryzą", to może też się przyzwyczaisz!
    Trzymam kciuki za wieczną sielankę! :-)))

    OdpowiedzUsuń