środa, 12 lutego 2014

SENNY HORROR...



Zdarza się sen… który przerwany,- po ponownym zaśnięciu kontynuuje się w przerwanym momencie. Zdarza się sen… po którym śnioną osobę widuje się po niedługim czasie. Zdarza się także, że pragnie się zobaczyć kogoś we śnie… myśli się o tym… przywołuje skojarzeniami i niestety sen się nie ziszcza. Ze snami jest tak różnie…. i tak nic nie wiadomo… jak ze śmiercią. Pisałam już kiedyś… w czasie gdy malowałam Giocondę da Vinci, że śniła mi się rozmawiająca ze mną. Wobec jednak mojej wrażliwości energetycznej… nic mnie już nie dziwi,- a reakcją jest jedynie podejrzenie o fiksację świadomości.
Od paru miesięcy… każdego tygodnia a niekiedy codziennie śni mi się osoba, której nie widziałam bardzo… bardzo dawno. Niejako jest ona ze mną spokrewniona… W pewnym sensie bardzo bliska…- jednocześnie ktoś, kto kiedyś bardzo mnie zranił. Zranił do tego stopnia… że jeszcze dziś samo wspomnienie wywołuje ogromne emocje i stres. Tego właśnie człowieka  widuję ostatnio bardzo często w swoich snach. W sytuacjach bardzo realnych… mogących się zdarzyć… i potwornie męczących.
Początkowo pomijałam te zdarzenia,- zapominając po przebudzeniu dość szybko, nieprzyjemne nocne spotkanie. Taka dość obojętna sytuacja, trwała około dwóch miesięcy. Potem noce zaczęły się robić męczące. Po przebudzeniu w trakcie trwania snu- nie mogłam zasnąć… i jakiś niepokój plątał się już do rana. Dni mijały normalnie… aż po pewnym czasie to,- co działo się jakby obojętne, zaczęło stawać się koszmarem. Coraz gorzej spałam a dnie po takich nocach stawały się czasem… w którym zaczęłam zastanawiać się nad powodem takich mar sennych. Czy człowiek ten potrzebuje mojej pomocy? Czy jest chory i chce kontaktu?... Może już odszedł i energia błądząca gdzieś w przestworzach chce mi coś przekazać? W geście rozpaczy, moje wieczorne modlitwy rozszerzyły się o prośbę do Stwórcy… by oszczędził mi- tych stresujących mnie spotkań. Nie oszczędził mi ich Stwórca. Nie zareagował… Nocne mary trwają nadal. Zrobiłam się nerwowa… płaczliwa… niespokojna i kapryśna. Nie mam kontaktu z tą osobą. Nie wiem czy ma i jaki jest numer telefonu jaki używa. Podejrzewam że mieszka tam,- gdzie dawniej… Nie pojadę przecież jednak i nie stanę pod domem. Nie mogę nikogo prosić o pomoc i przysługę… Nie chcę by ktokolwiek wiedział…
Dziś… Dziś to pierwsza spokojna noc. Przespana całkowicie bez przerw i mar sennych. Jestem mocniejsza i nieco spokojniejsza. Paradoksalnie zaistniała, bo wczoraj przed zaśnięciem myślałam o swoim problemie. Więc myśli- nie mają jednak wpływu. To coś zupełnie innego…
Nie wiem czy kiedykolwiek wyjaśnię to- co dzieje się… i tak bardzo mnie obciąża. W tej chwili ważne jest to,- że spałam dziś spokojnie. Że jestem bardziej wypoczęta i mogę normalniej funkcjonować.


4 komentarze:

  1. Witaj!
    Nie znam się na snach i rzadko swoje pamiętam. Najczęściej śnią mi się sytuacje, które miały miejsce kilkadziesiąt lat temu, a których nie chciałbym już przeżywać. Wtedy budzę się z ulgą. Bywają sny "prorocze", które się spełniają, ale najpewniej dlatego, że o tym się myśli.
    Jeśli chodzi o Twój sen, to może być reakcją na nieprzebaczoną krzywdę, której kiedyś doznałaś. Nieprzebaczona krzywda siedzi głęboko w podświadomości i daje znać o sobie. Może warto ją wybaczyć?
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Anno! Sen- mara, Bóg- wiara. Podświadomość przyjęła temat i teraz konsekwentnie zsyła na Panią zwidy. Odrzucić! Nie myśleć!- przejdzie. A z okazji święta miłości życzę żeby Pani czuła się zawsze kochana, bo na pewno tak jest i to wielokrotnie. Pozdrawiam Robert.
    ps. Karteczka w skrzynce ----<------<-------(@

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawitałam tu do Ciebie prostą droga od Michała... Jakby połączyć te dwa komentarze. Problem zawsze dotyczy, choćby nam się wydawało inaczej... nas samych.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ mi się tu podoba.... muszę sobie zapisać ten blog, ta muzyka mnie zaczarowała! A sen... jak twórczość znakomita! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń