sobota, 2 marca 2013

WYGLĄD...



Nie skończyłam „zaprzęgu”… Nie zdążyłam… Obraz stoi na sztalugach. Trochę (znów) niedomagałam… Przygotowywałam prace na wystawę… Zaczęłam roboty przygotowawcze do zamówionego informatora. Sporo przy nim będzie pracy oj sporo… Szata graficzna to „pikuś”. Zleceniodawca nie potrafi poradzić sobie z całym wnętrzem i dostarczając mi materiały oczekuje,-  opracowania całości. Najśmieszniejsze jest to… że tak właściwie niewiele ma na to wszystko kasy. Dlatego planowany biuletyn zamieniono już na informator. Domyślam się nawet ile będzie poprawek po przedstawieniu projektu. W tej chwili sami nie wiedzą co chcą i jak to ma wyglądać. Posiedzę… zrobię… przedstawię… a skoro nie miałam ŻADNEJ pomocy z ich strony, ograniczę poprawki do minimum. Te korekty wymusi ego każdego z członków zarządu. Każdy bowiem z nich, wnosząc poprawki… oczekiwał będzie swojego nazwiska na czołowych kartkach wydawnictwa. Tak zawsze jest i na to jest jedyna rada. Żądam by poprawki zrobili sami w gotowym już przecież projekcie. W takich sytuacjach okazuje się, ze nikomu nie chce się tego robić…  i dochodząc do wniosku że właściwie jest OK. wycofują się z wymyślonych dziwactw. Siadam do pracy… Piękne, ostatnie dni nie dodały mi życia”. Dla poprawienia nastroju kupiłam trochę ziemi… cebulkę dymkę… i posadziłam w pojemnikach na szczypior. Cudnie kwitną otrzymane gerbery. Wsadziłam już w kwiaty pałeczki nawozowe i czekam na rezultat. Znalazłam „panią” która ładnie „drutuje” i zaplanowałam zlecenie jej przez wiosnę i lato zrobienie mi kilku swetrów. Jeśli nie przymuszę się i z każdych dochodów nie kupię wełny i zapłacę za pracę… z pewnością nie udadzą się oszczędności. Nie potrafię oszczędzać… Z wielu umiejętności jakie posiadam… tego jednego nie potrafię. Tak dawno nie kupowałam sobie ciuszków i butków… Tak dawno… A przecież jestem prawie normalną kobietą i wygląd jest dla mnie ogromnie ważny. Stare peleryny i poncza… Rozciągnięte, stare swetry w których pokazuję się na wykładach nie dodają mi kobiecości. Jedynie chyba lat i opinii że jestem zwykłym niechlujem.


1 komentarz:

  1. Witaj!
    Warto coś sobie kupić z ciuszków i bucików. Odrobina luksusu i przyjemności jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
    A praca... no cóż, ponoć uszlechetnia.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń