środa, 20 lutego 2013

TRZMIEL...

           

Zginiemy niedługo w papierach. Każdą bzdurę jaką chcemy załatwić musimy przeprowadzić przez „kawałek lasu”. Wszystko… Nawet gdy kończy się ubezpieczenie OC musimy o decyzji zmiany ubezpieczyciela odnotować u „starego” włączając w to własnoręczny podpis. TAKKK… Byłam złośliwa… i gdy ubezpieczyciel którego zostawiłam, nie przyjął zwykłego pisma w WORDZIE… bo musi być własnoręczny podpis,- napisałam CAŁE pismo ręcznie. Ręcznie tak… jakbym miała dysgrafię… dysortografię… i była na wpół niewidoma. Tylko ten podpis, był cudowny i zgodny ze wzorem jaki posiadali. Wiem.. to idiotyczne, bo zmarnowałam tylko swój czas… Ale co sobie „ulałam”… to ulałam. Wszędzie pisz… Informując wszystkich o wszystkim, co dotyczy ciebie… Obnażaj się obywatelu… a czego nie pokażesz i tak zinwigiluje ciebie państwo.

Skończyłam dziś trzmiela… Chciałabym popełnić do końca miesiąca jeszcze jedną pracę… Nie wiem czy zdążę… Odchodzi wena… Ten nastrój tak zależny od tego co się dzieje wokół… Od pogody i tego co dzieje się wewnątrz ciała… Nie zrobię- TO NIE! 


1 komentarz:

  1. Witaj!
    Biurokracja rodzi biurokrację. Dochodzi, że toniemy w morzu papierzysk.
    a trzmiel jest fajny.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń