poniedziałek, 11 lutego 2013

NA SZYBKO...




Nie mam nawet czasu na sen. A spać chce mi się ciągle. Ostro wzięłam się za malowanie… a pracy „za pieniądze” przybywa (szkoda że nie pieniędzy). Nakręciłam i zmontowałam 27 kilkuminutowych filmów z dzieciakami. Cały weekend z głowy. Zrobiłam reportaż ze zrobionych na wystawie zdjęć. Panie artystki nie podarowały organizatorowi  ŻADNEJ pracy. Wstyd jak nie wiem co. Podarowałam więc swoją, choć na wystawie nie było żadnego, mojego obrazu.
Zaczyna mnie na dobre wnerwiać zwyczaj jaki zakorzeniony w polakach doprowadza do furii. Gdy osobnik dowie się że poznana właśnie osoba potrafi „to i to”- natychmiast wymyśla co ta osoba, mogłaby dla niego za free zrobić. Zobowiązałam się niedawno do takiej pomocy i mam za swoje. Nikogo nie obchodzi że moja doba ma także tylko 24 godziny. Szczytem … było przymawianie się jednego z gości wystawy- o prezent w postaci jednej z moich prac. Na niedbały komentarz, że wszystkie do sprzedaży są w katalogu… usłyszałam, że podarowana wisiałaby na szczytnym miejscu. !!!!!! Moja reakcja w postaci spojrzenia bazyliszka nie pohamowała kretynki, więc wypaliłam że WSZYSTKIE MOJE PRACE ZAWSZE WISZĄ NA SZCZYTNYM MIEJSCU… a tą,- za którą musiałaby zapłacić… szanowałaby podwójnie.
Autko ubezpieczone. Pozostał do zrobienia przegląd. Ja… zawsze doskonale zorganizowana zaczynam gubić się z pracą. Za dużo tego wszystkiego. Do końca miesiąca muszę skończyć parę obrazów.. Już 1 marca pojadą na wystawę. Powinnam domalować trochę kamieni,- bo zeszły.
Nie wiem kiedy popełnię następny wpis na bloga. Nawet tego już mi się nie chce.

1 komentarz:

  1. Witaj!
    Tak bywa w życiu... Niestety.
    Mnie czeka najpierw przegląd, a za parę dni wykupienie OC. Czyli szara proza życia zmotoryzowanych.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń