wtorek, 21 stycznia 2014

WTOREK 21 STYCZNIA...



Nie umiem sobie poradzić ze skutkami pogody. Autko stoi zamarznięte. Jest po prostu skute lodem i nie wiem jak je odmrozić. Planuję jutro od rana zacząć od otworzenia drzwi przy pomocy odmrażacza do zamka. Ale czy dam radę? Jeśli mi się to uda, to jedynym sposobem na pozbycie się lodu jest je ocieplić… a więc odpalić i czekać aż lód z niego spadnie. Na szczęście jest zatankowany i może trochę pochodzić. Deszcz już padać nie będzie tylko śnieg, a ten uprzątnę szybciej. Samochód jest mi potrzebny. Nie mogę przecież wszędzie poruszać się dając zarobić właścicielom taksówek. Tragedia gdy nie ma się garażu. Przyzwyczajona do plusowych temperatur przerażona jestem faktem iż te minusowe… czyli normalne w zimie, potrzymają  do początków lutego… a nie wiadomo czy i nie dłużej. Bardzo odczułam brak zimowego płaszcza. Kurcze… myślałam że jakoś się obejdzie,- i obejść się musi.
Sny- jakie przeżyłam dzisiejszej nocy z pewnością nie wróżą nic dobrego. Stary cmentarz  na którym nie mogłam znaleźć grobów bliskich. Stare zamczysko z ludźmi nie z mojej epoki ubranych w  brudne, śmierdzące kostiumy im współczesne. Jednym, słowem horror.
I seria nieszczęść jakie właśnie się zaczęły. Jak już wszystkim wiadomo … nie kończy się u mnie na jednym nieszczęściu i takoż teraz się dzieje. Pada mi komputer… Zaczyna zachowywać się dziwnie i jeśli skończy się to tylko na postawieniu na nowo systemu,- to będzie bardzo dobrze. Żeby było do pary właśnie zepsuł się nam czajnik elektryczny. Trzeba kupić nowy. Daj mi Stwórco mój kochany… by były to jedyne nieszczęścia jakie zaplanowałeś dla mnie w tym roku.  Gdy patrzę za okno zaczynam się obawiać… że tych w sumie normalnych przypadków nie zdołam ogarnąć. Brak słońca odczuwam bardzo dokuczliwie.  Z natury melancholiczka przy takiej aurze i niedogodnościach jakie zsyła los czuję się po prostu nieszczęśliwa. Poryczałam sobie dzisiaj dla ulgi… ale niewiele pomogło. Zjadłam trochę czekolady by podnieść nastrój- także nic. Nie wiem jak sobie pomóc… Przecież nie mogę spać całe doby. Znajomi mnie denerwują więc na razie muszę unikać spotkań. Wyrzuciłam z siebie wszystko chociaż tutaj… Nie pomogło. Dobranoc…


2 komentarze:

  1. Witaj!
    Czyli złośliwość przedmiotów martwych. Oj wielu zmaga się z samochodem skutym lodem. Trzeba to jakoś przeżyć...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważne, że wyrzuciłaś wszystko z siebie, a to miejsce jak najbardziej się do tego nadaje. I nawet jeśli nie pomogło, to chociaż "na wątrobie ulżyło"! ;-)))

    OdpowiedzUsuń