niedziela, 26 maja 2013

weekend... 26 maja



Wręcz nieprawdopodobnie rozgalopował się czas. Weekend… i już znów czwartek. Dzień za dniem… codzienność za codziennością. Skończyłam budowę nowej strony dla firmy w której pracuję. Yesu ile tam było roboty. Czy jestem zadowolona? Właściwie powinnam być, ale zawsze jest dla mnie coś nie tak. Najważniejsze że moja praca jest doceniana i dostałam podwyżkę wynagrodzenia. Porządną podwyżkę… o 60%,- to sporo jak na dzisiejsze czasy. Praca z ludźmi odkrywa ich prawdziwe natury. Czasami przyjmuje to z uśmiechem… czasami z pobłażaniem a czasami z przerażeniem. Kobiety…- złośliwe, zawistne, plotkarskie i fochliwe. Faceci zawistni i chamscy. Jestem osobą z natury grzeczną i czasami wręcz spolegliwą. Dla spokoju zrobię wiele… jednak wszystko ma swoje granice. Ostatnio ta granica została przekroczona i ku mojemu zdziwieniu prostak i cham… okazał się facetem o sporej inteligencji i w porę zorientował się w sytuacji. Mała chwila ciszy i patrzenia sobie w oczy. Znaczącego milczenia… i odwrócenia się tyłem do wyjścia. Zrozumiał… Zmienił tryb postępowania… I zadziwił swoim ego. Jaki więc właściwie jest?
Mam dość komputera. Nie lubię już niebieskiego… I teraz tak prędko nie wezmę się za budowanie jakiejkolwiek strony. Wysiadła nawet klawiatura i myszka. Klawa już kupiona. Myszkę muszę poszukać. Potrzebuję specjalnie profilowanej do pracy nad grafiką.
Niedługo spora wystawa. Powinnam coś jeszcze namalować. Wiem że będzie naprawdę sporo ludzi. Może coś zejdzie… Może zarobię na ten cholerny remont mojego pokoju/pracowni. Bosze… Niech już  skończą się te moje kłopoty. Kiedy odetchnę?... Kiedy zasnę w spokoju.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz